Deszczowa defilada 2016 w Warszawie

/ 13 komentarzy / 2 zdjęć

 

Po raz kolejny w defiladzie z okazji 15 sierpnia 2016 roku w Warszawie uczestniczyły środowiska rekonstrukcyjne. Tym razem w zapowiedziach pojawiały się dwie formacje: husaria (40 koni) oraz piechota z artylerią Xięstwa Warszawskiego. Na ekranach telewizorów zobaczyliśmy również grupę odtwarzająca robotników poznańskich z czerwca 1956 roku, ale o tym wydarzeniu nieco później.


Kompletnym zaskoczeniem było odsunięcie rekonstruktorów na ostatni plan wydarzenia, choć skład tegorocznych grup predestynował je raczej na rozpoczęcie uroczystości, a nie na maszerowanie w oparach spalonej ropy po pojazdach. 

Tegoroczne pododdziały rekonstrukcyjne pojawiły się w Warszawie dzięki Arkadiuszowi Czartoryskiemu, dowódcy Dywizji XW, który od początku roku wydeptywał ścieżki w MON, aby przekonać decydentów, że czas, aby 15 sierpnia 2016 roku pokazać na defiladzie nie tylko oddziały XW ale po raz pierwszy zwarty i piękny oddział skrzydlatej polskiej jazdy czyli husarii - symbolu który obecny jest właściwie w symbolice całego współczesnego Wojska Polskiego, począwszy od marynarki wojennej, przez lotnictwo, aż do broni pancernej. Mógł to być piękny symbol otwarcia defilady, z czego niestety nie skorzystano.

Wielki szacunek dla husarii - uczestników defilady. Kazano im czekać kilka godzin w pełnej barwie i broni, która dla współczesnego żołnierza jest niewyobrażalna. Już sam koń husarski obciążony był rzędem z dywdykiem, koncerzem i dwoma pistoletami. Każdy z jeźdźców dźwigał pancerz, hełm, szable przy boku, często zgodnie z epoką miał skórę zwierzęcą charakterystyczną dla swej pozycji w chorągwi. Do tego dochodziła kilkumetrowa kopia z proporcem. Każde ze zwierząt, w oczekiwaniu na defiladę musiało dźwigać więc ponad 130 kg, a do tego doszedł jeszcze uporczywy deszcz. A mimo tego husaria w sile 44 jeźdźców pokazała, kto był królem tegorocznej defilady! Bracia husarze - wielki szacunek od całego rekonstrukcyjnego świata!

Podobnie było z pozostałymi oddziałami. Dywizja XW maszerująca w rytm bębnów z elitarnym 2, 3  i 4 pułkiem - najeżona bagnetami na karabinach wz. 1777 zrobiła piorunujące wrażenie. Świetnie dowodził Waldek Zubek, którego francuskie komendy słychać było nawet w telewizyjnej relacji. Po raz pierwszy na defiladzie w Warszawie z okazji 15 sierpnia widziałem 8 osobowe szeregi - naprawdę fajnie zrobione. Bez sensu przesunięto zaprzęg artyleryjski za husarię, mógł wszakże maszerować za piechotą. 

Kiedy zobaczyłem kolumnę XW i pieszą i konną (bo tu też maszerowały świetne oddziały) miałem jakieś takie wrażenie, że idzie moc i siła - dziewczyny i chłopaki chapeau bas. Tego widoku długo nie zapomnę.

Na koniec przykra sprawa - w defiladzie nie znalazło się miejsce dla oddziału polskiej piechoty z 1939 roku, za to  wpuszczono przebierańców nieudolnie odtwarzających robotników z czerca 1956 roku w Poznaniu. Nie przypiął, nie przyłatał do tej uroczystości. Niektórzy naprawdę nie wiedzą, co i kiedy wypada. 

Podsumowując - jest siła i moc, ale trzeba też wytłumaczyć organizatorom co i jak, aby zrozumieli ile stracili pozostawiając rekonstruktorów na końcu przemarszu.

Ps. Komentatorzy kilkakrotnie wspominali, że brakuje im na defiladzie zarówno oddziałów jak i pojazdów z 1920 roku. Jak widać jest dla nas miejsce 15 sierpnia.

 


  


 



 

0min     3049x    Udostępnij film


Zaznacz i skopiuj poniższy kod:

 


 

5
Oceń (8 głosów)

 

 

Deszczowa defilada 2016 w Warszawie - opinie i komentarze

SchrekSchrek
0
Szkoda, że w taki sposób postanowiono uczcić wydarzenia 1956 roku tak ważne dla Poznaniaków. (2016-08-15 20:06)
Stary KojotStary Kojot
+2
Środowisko rekonstruktorów jest dla władz wojskowych "złem koniecznym". Najlepiej jakby ich w ogóle nie dopuszczać, a jak sie nie uda (bo ktoś komus z polityków cos obiecał), to trzeba zmarginalizować udział reko, choćby poprzez przesunięcie ich na koniec defilady. Tak było, jest i będzie... Dodatkowo bolesne jest puszczenie tego "pawia" na końcu defilady w postaci dzieci z transparentem "Poznański Czerwiec 1956". Teraz zamiast podziwiać kunszt i wysiłek wojsk Xsięstwa Warszawskiego czy Husarii, to będzie głównym tematem odnośnie defilady. Husaria zrobiła mega wrażenie, gdyby tak jeszcze przedefilowali kłusem... Choc gdzieś pod kopułą kołatało się, "dlaczego są na samym końcu?", powinni otwierać defiladę. (2016-08-15 20:10)
LehuLehu
+1
Chociaż defilada zrobiła na mnie wrażenie większe niż 2 lata temu, to zgodzę się, że defiladę powinni otwierać rekonstruktorzy od najstarszych epok :) (2016-08-15 20:16)
rakietarakieta
+1
Szkoda, że tak sie marnuje fajny rekonstrukcyjny potencjał.... (2016-08-15 20:34)
canti80canti80
+1
Koleżeństwo nawiązujące do tradycji wojsk Xsięstwa Warszawskiego czy Husarii zaprezentowało się wspaniale. Akcent związany z poznańskim czerwcem 1956 roku niestety w żaden sposób nie wpisywał się w "tematykę" ... redaktorzy komentujący transmisję w tv próbowali jakoś to pożenić, ale ... szkoda dla widowiska, szkoda dla uczestników. A co do podejścia decydentów o udziale rekonstruktorów w defiladzie ... Moim zdaniem Święto Wojska Polskiego to i także "Nasz dzień" ... grupy rekonstrukcyjne są w pewnym sensie pomostem pomiędzy wojskiem a społeczeństwem i powinny mieć szansę również się zaprezentować, chętnych z pewnością nie brakuje ... Armia "Poznań" na ulicach Warszawy ... byłoby pięknie:) (2016-08-16 09:26)
KomskiKomski
+1
Wiwat husaria, wiwat Księstwo Warszawskie! Pomysł z poznańskim czerwcem 1956 wyjątkowo... "śmiały"! Brak września 1939 smutny, a brak roku 1920 zdumiewający! I piszę to ze szczególną przykrością... (2016-08-16 13:27)
Artur WArtur W
0
Niestety defilada już nie mówię że skromniejsza niż przed rokiem, ale i organizacyjnie pomyślana gorzej niż rok temu. Kto miał vipowskie miejsce albo się dopchał pod Belweder, ten był królem, cały czas wiedział, co się dzieje, widział i słyszał, a przy tym zobaczył całą defiladę (bo czołgi stały przed Kancelarią Premiera), a resztę plebsu olano. A dojść było trudno, Bagatela zamknięta, chodnik przed Kancelarią zagrodzony (ale to już kamień do ogródka władz miasta). Jakiś kaprawy telebim podobno na Rozdrożu był, ja nie widziałem, nagłośnienia w każdym razie nie było. (2016-08-16 14:37)
sergiusz-myszogsergiusz-myszog
0
Robotnik zawsze szedł ramię w ramię z żołnierzem. 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu ,ta równowaga została ,,zakłócona'' i tak strzelał brat do brata a syn do ojca... Honorem dla naszej grupy Semper Fidelis GRCM było złożenie kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza w dniu jego Święta 15 sierpnia. Wszystkim tym żołnierzom, którzy zginęli podczas Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 roku ,którzy odmówili rozkazu strzelania do robotników i poniesli za to później kosekwencje ,wszystkim tym żołnierzom ,którzy stanęli po stronie robotników ,składamy hołd......Semper Fidelis W wyniku śledztwa IPN dot. Poznańskiego Czerwca 1956 roku ustalono, że zginęło 58 osób, w tym 50 osób cywilnych, 4 żołnierzy, 1 milicjant i 3 funkcjonariuszy UB, a ranne zostały co najmniej 573 osoby, w tym 523 cywilów, 15 funkcjonariuszy UB, 7 funkcjonariuszy MO oraz 28 żołnierzy. (2016-08-17 05:33)
sergiusz-myszogsergiusz-myszog
0
Robotnik zawsze szedł ramię w ramię z żołnierzem. 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu ,ta równowaga została ,,zakłócona'' i tak strzelał brat do brata a syn do ojca... Honorem dla naszej grupy Semper Fidelis GRCM było złożenie kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza w dniu jego Święta 15 sierpnia. Wszystkim tym żołnierzom, którzy zginęli podczas Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 roku ,którzy odmówili rozkazu strzelania do robotników i poniesli za to później kosekwencje ,wszystkim tym żołnierzom ,którzy stanęli po stronie robotników ,składamy hołd......Semper Fidelis W wyniku śledztwa IPN dot. Poznańskiego Czerwca 1956 roku ustalono, że zginęło 58 osób, w tym 50 osób cywilnych, 4 żołnierzy, 1 milicjant i 3 funkcjonariuszy UB, a ranne zostały co najmniej 573 osoby, w tym 523 cywilów, 15 funkcjonariuszy UB, 7 funkcjonariuszy MO oraz 28 żołnierzy. (2016-08-17 05:53)
sergiusz-myszogsergiusz-myszog
0
...-Rozważania o liczbie strat w ludziach można by na tym w zasadzie zakończyć, gdyby nie pewien znaczący fakt. Otóż w maju 1981 r. pojawiły się w prasie wypowiedzi sugerujące jakoby 19 oficerów i żołnierzy WP z Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych w Poznaniu (OWSPiZ) otrzymało wówczas za decyzję (przejście na stronę manifestantów i atakowanie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Wewnętrznego - WUBP) kary śmierci. Miano ich stracić w okolicach lotniska Ławica. Informacje o rzekomym rozstrzelaniu oficerów WP spowodowały natychmiast wiele protestów i sprostowań. Pierwszy był w tej sprawie głos płk rez. Antoniego Filipowicza (komendanta OSWPiZ w latach 1954 - 1957), który - choć nie wykluczał stracenia 19 żołnierzy i oficerów, to jednak stanowczo zaprzeczył, jakoby rekrutowali sie oni z podległej mu szkoły............cyt. z książki ,,Poznański Czerwiec 1956 Relacje Uczestników " strona 582, autorstwa Aleksandra Ziemkowskiego ( wyd. Bonami - Poznań) , polecam !!! A i jeszcze jedno !!! - Romek Strzałkowski, urodził się w Warszawie 20 marca 1943 roku !!! Z poważaniem Sergiusz Myszograj (2016-08-17 06:28)
Stary KojotStary Kojot
0
Historia bardzo ciekawa, ale nadal uważam, że to nie ta uroczystość, nie ta defilada... (2016-08-17 07:22)
modelarzmodelarz
0
Racja Stary Kojocie, ale problem polega na tym, że oni nawet nie zauważają swojego błędu. (2016-08-17 07:54)
Stary KojotStary Kojot
0
Niestety, proces wychowawczy jest na ogół bolesny i długotrwały... (2016-08-17 09:14)

skomentuj ten artykuł