:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Wehrmacht – armia zbrodniarzy


Dodano: 2014-04-23 21:15:36

  • agdar7 2014-04-23 21:15:36

    II wojna światowa doczekała się niezliczonych opracowań, studiów i monografii. A jednak niemiecki historyk Sönke Neitzel odnalazł w amerykańskich i brytyjskich archiwach źródła nowej jakości – 20 tys. protokołów z podsłuchów niemieckich jeńców wojennych. W powojennych relacjach byli żołnierze  Niemieccy próbowali przedstawić się w jak najlepszym świetle. Ich zakłamane wspomnienia wydawane są obecnie w Polsce w wysokich nakładach, najczęściej bez żadnych komentarzy. Protokoły pokazały tymczasem przerażające oblicze wojsk Niemieckich . Mit o nieskazitelnej armii III Rzeszy został ostatecznie pogrzebany. Żołnierze Wehrmachtu splamili się niezliczonymi okrucieństwami – mordowali, grabili i gwałcili nie tylko bez skrupułów, ale z prawdziwą radością. Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” stwierdził, że być może historię II wojny światowej trzeba będzie napisać na nowo. Ten najkrwawszy konflikt w dziejach ludzkości, który zniszczył 60 mln ludzkich istnień, doczekał się niezliczonych opracowań, studiów i monografii. A jednak niemiecki historyk Sönke Neitzel z uniwersytetu w Moguncji odnalazł w amerykańskich i brytyjskich archiwach źródła absolutnie nowej jakości – 20 tys. protokołów z podsłuchów niemieckich jeńców wojennych, spisanych na 150 tys. stron. W czasie wojny w szeregach Wehrmachtu i Waffen SS służyło 18 mln ludzi – ponad 40% męskiej populacji III Rzeszy. Do wiosny 1945 r. milion żołnierzy armii Hitlera dostał się do niewoli zachodnich aliantów. Większość osadzono w zwykłych obozach jenieckich. Ale ponad 13 tys. jeńców trafiło do specjalnych ośrodków w Trenton Park i Latimer House w Wielkiej Brytanii oraz później do Fort Hunt w amerykańskim stanie Wirginia. Tam alianci potajemnie podsłuchiwali rozmowy wziętych do niewoli żołnierzy w nadziei na pozyskanie informacji o strategii, taktyce i nastrojach w siłach zbrojnych Niemiec. Brytyjczycy interesowali się przede wszystkim ważnymi oficerami. Amerykanie nagrywali rozmowy także wojskowych niższych stopni. Protokoły sporządzano dokładnie, wraz z angielskim tłumaczeniem i danymi personalnymi jeńca. Żołnierze Wehrmachtu wysyłali z frontu listy do rodzin, prowadzili pamiętniki, po wojnie spisywali wspomnienia. Ale nikt przecież nie wyzna żonie czy matce, że zgwałcił kobietę albo brał udział w masowej egzekucji. W powojennych relacjach byli żołnierze Niemieccy  próbowali przedstawić się oczywiście w jak najlepszym świetle.  Ich zakłamane wspomnienia Ale jeńcy w ośrodkach specjalnych nie wiedzieli o podsłuchach. Nie mieli powodów do ukrywania uczuć, myśli i czynów przed towarzyszami. Przeważnie zabijali nudę, opowiadając o wstrząsających przeżyciach z frontu, które jednak uważali najwidoczniej za normalne. Dlatego protokoły z podsłuchów są źródłem szczególnym, demaskującym barbarzyńskie oblicze armii Niemieckiej Historyk Sönke Neitzel podjął współpracę z Haraldem Welzerem, psychologiem społecznym z Essen. Razem przeanalizowali te niezwykłe dokumenty. Rezultatem stała się licząca 524 strony książka „Soldaten. Protokolle vom Kämpfen, Töten und Sterben” („Żołnierze. Protokoły o walce, zabijaniu i umieraniu“). Zdaniem komentatorów, może stać się jedną z najważniejszych publikacji na temat II wojny światowej. Protokoły świadczą, że żołnierze w mundurach feldgrau, pochodzący przecież z poboru, często szacowni ojcowie rodzin, już po kilku dniach tracili wszelkie opory przed zabijaniem, potem zaś przelew krwi sprawiał im prawdziwą rozkosz. Lapidarnie ujął to pewien podporucznik biorący udział w egzekucjach: „Pierwszego dnia pomyślałem: cholera, rozkaz jest rozkazem. Czwartego dnia miałem już z tego uciechę”. 30 kwietnia 1940 r. pilot Luftwaffe Pohl opowiadał zwiadowcy Meyerowi: „Drugiego dnia wojny w Polsce musiałem zbombardować dworzec w Poznaniu. Osiem spośród 16 bomb uderzyło w miasto, między domy. Nie sprawiło mi to radości. Trzeciego dnia było mi to obojętne, czwartego dnia miałem z tego zabawę. Ściganie po polu pojedynczych żołnierzy ogniem karabinów maszynowych i zostawianie ich tam z kilkoma kulami w kręgosłupie było naszą rozkoszą przed śniadaniem”. Meyer: „Ale walczyliście tylko przeciwko żołnierzom?”. Pohl: „Także przeciwko ludziom (w znaczeniu: cywilom). Atakowaliśmy kolumny na drogach. Byłem w całym łańcuchu (samolotów). Maszyna trzęsie się, leci jedna za drugą, wtedy zakręt w lewo i ognia ze wszystkich luf... Widzieliśmy wylatujące w powietrze konie”. Meyer: „Do diabła z tymi końmi... Niee...”. Pohl: „Koni było mi żal, ale ludzi wcale nie. Było mi żal koni aż do ostatniego dnia”. Porucznik Hans Hartigs z 25. Eskadry Bombowców opowiadał, że brał udział w wyprawie na Anglię, podczas której chodziło o to „aby strzelać do wszystkiego, z wyjątkiem celów wojskowych”. Oficer relacjonował z zadowoleniem: „Położyliśmy trupem kobiety i dzieci w wózkach”. Pilot Bäumer urządził sobie nad ziemią brytyjską prawdziwe polowanie: „Z przodu mieliśmy dwucentymetrowe działko. Lecieliśmy nisko nad ziemią, a kiedy naprzeciwko nas jechały samochody, włączaliśmy reflektor. Kierowcy myśleli, że to auto nadjeżdża, i wtedy waliliśmy z armaty. Było bardzo pięknie, ogromna uciecha. Strzelaliśmy także do pociągów i podobnych rzeczy”. Pilot Greim też miał czym się pochwalić: „Atakowaliśmy z niskiego pułapu pod Eastbourne. Zobaczyliśmy wielki zamek, w którym odbywał się bal czy coś takiego. W każdym razie były tam damy w sukniach wieczorowych i orkiestra. Za pierwszym razem tylko przelecieliśmy, za drugim przeprowadziliśmy atak. Mój przyjacielu, cóż to była za uciecha!”. Inny lotnik przechwalał się wyczynami podczas bitwy o Wielką Brytanię: „W naszej eskadrze byłem znany jako profesjonalny sadysta. Rozwalałem wszystko, autobusy, cywilny pociąg. Kosiłem każdego rowerzystę”. Żołnierze wojsk lądowych na terenach okupowanych zabijali cywilów pod byle pretekstem: Żołnierz Zotlöterer: „Zastrzeliłem Francuza od tyłu. Jechał na rowerze”. Żołnierz Weber: „Z bardzo bliska?”. Zotlöterer: „Tak”. Żołnierz Heuser: „Czy Francuz chciał cię wziąć do niewoli?”. Zotlöterer: „Bzdura. Chciałem mieć ten rower”. Pewien podporucznik z Frankfurtu relacjonował: „Raz złapaliśmy rosyjską kobietę szpiega, która włóczyła się po okolicy. Najpierw biliśmy ją kijem po cycuszkach, potem tłukliśmy karabinem po tyłku. Potem ją wypieprzyliśmy. Wreszcie wyrzuciliśmy tę kobietę i strzelaliśmy do niej. Leżała na plecach, rzucaliśmy w nią granatami. Za każdym razem, kiedy granat upadł w pobliżu, krzyczała”. Ośmiu niemieckich oficerów śmiało się, słuchając tej historii. Podobno tylko jeden, według własnej relacji, wstał i powiedział: „Moi panowie, to za wiele”. Żołnierze Hitlera nie tylko mordowali, lecz także nie pomijali okazji, aby kobiety i dziewczęta „wyszczotkować” (bürsten, tak piechurzy nazywali gwałcenie). Wallus z Wehrmachtu chwaliła się: „W Warszawie nasi żołnierze stali w kolejce pod drzwiami domu. W Radomiu pierwsze pomieszczenie było pełne, podczas gdy ludzie z ciężarówki stali na zewnątrz. Każda kobieta przyjmowała 14-15 mężczyzn na godzinę. Kobietę zmieniano po dwóch dniach”. Jego kolega Niwiem odrzekł na to: „Muszę powiedzieć, że my we Francji nie byliśmy tak przyzwoici. Widziałem w Paryżu, jak nasi strzelcy w pewnym lokalu złapali dziewuchy, po prostu położyli je na stole – i gotowe! Także zamężne kobiety!”. Żołnierz Müller służył w Charkowie, gdzie okupanci zmuszali do pracy kobiety i dziewczęta: „Te cudne jak cholera dziewczyny sprzątały ulice. Wtedy podjeżdżaliśmy, po prostu porywaliśmy je do samochodu, rozkładaliśmy i znowu wyrzucaliśmy! Człowieku, jak one przeklinały!”. Tylko w 0,2% protokołów zawarte są relacje o zagładzie Żydów. Autorzy książki „Soldaten” piszą jednak: „Wyniszczenie Żydów stało się częścią wiedzy żołnierzy w o wiele większym stopniu, niż pozwalały oczekiwać nowe badania w tej materii. Bez wątpienia nie każdy wiedział wszystko, jednak w protokołach występują wszystkie szczegóły zagłady, włącznie z zabijaniem tlenkiem węgla w ciężarówkach”. Żołnierze Wehrmachtu często brali udział w mordowaniu, rozwinęła się prawdziwa turystyka egzekucyjna. Porucznik Luftwaffe von Müller-Rienzburg chwalił się: „SS zaprosiło nas na rozstrzeliwanie Żydów. Cały oddział przyszedł z karabinami. Każdy mógł sobie wybrać, kogo zabić”. Gen. Edwin Graf von Rothkirch und Trach tak wspominał pobyt w Kutnie: „Znałem tam dobrze pewnego dowódcę SS. Rozprawiam z nim o tym i owym i wtedy on mówi: mój Boże, może chce pan sfilmować sobie rozstrzelanie. Ci ludzie są zawsze rozstrzeliwani o świcie, ale jeśli pan chce, mamy tu jeszcze takich, możemy ich rozstrzelać po południu”. Gen. mjr Walter Bruns relacjonował w kwietniu 1945 r., jak podczas egzekucji przeznaczeni na stracenie ludzie, przeważnie kobiety i dwuletnie dzieci, zostali ustawieni w półtorakilometrowej kolejce przed przygotowanymi dołami. Czekając na śmierć, musieli się rozebrać do bielizny. Ponadto obrabowano ich. „Doły były długie na 24 m i na jakieś 3 m szerokie. Ludzie musieli się ułożyć w nich ciasno, jak sardynki w puszce, z głowami do środka. Nad nimi stało sześciu strzelców z pistoletami maszynowymi, którzy strzelali w tył głowy. Aby w masowym grobie nie zmarnowano zbyt wiele miejsca, żywi musieli kłaść się na umarłych. Musieli pięknie ułożyć się w warstwę, zanim dostali kulę”. Sönke Neitzel i Harald Welzer zastanawiają się, na ile zbrodnie Wehrmachtu są wynikiem narodowosocjalistycznej ideologii, w jakim stopniu zaś przerażającej logiki wojny i powodującego zdziczenie przymusu grupowego. Dochodzą do wniosku, że za zbrodnie o nazistowskim podłożu można uznać tylko zabijanie Żydów oraz jeńców radzieckich, którzy nie stanowili żadnego zagrożenia. Pozostałe okrutne czyny, egzekucje, zabójstwa, rabunki i gwałty mogły zostać popełnione przez żołnierzy każdej innej armii. Z tą konkluzją niełatwo się zgodzić. Bestialstwa Wehrmachtu podczas „operacji przeciw partyzantom” pochłonęły przecież więcej ofiar niż przemysłowo zorganizowany Holokaust. Nazistowscy dygnitarze podkreślali zaś, że każdy Żyd jest partyzantem i zasługuje na śmierć. Hitleryzm propagował wyższość narodu niemieckiego nad wszystkimi innymi. Szerzył nienawiść nie tylko wobec „nieludzi Żydów” i „podludzi Słowian”, ale i pogardę wobec „mieszańców Francuzów”, „tchórzliwych Włochów” i innych narodów. Ta jadowita ideologia z pewnością ułatwiła żołnierzom III Rzeszy dopuszczanie się barbarzyńskich czynów. Po książce „Soldaten” nikt już nie będzie mógł głosić, że zbrodnie popełniali esesmani, gestapowcy, członkowie Einsatzgruppen i batalionów specjalnych policji, a Wehrmacht przeważnie zachowywał się przyzwoicie.

    odpowiedz cytuj
  • nieznany 2014-04-23 23:13:54

    " Podobno tylko jeden, według własnej relacji, wstał i powiedział: „Moi panowie, to za wiele”."A jednak się taki znalazł. Szokujące, to obala całą teorię "narodowości zbrodni".Myślę, że rzeczywiście "tego już za wiele"

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2014-04-24 08:10:23

    W czasie wojny w szeregach Wehrmachtu i Waffen SS służyło 18 mln ludzi – ponad 40% męskiej populacji III Rzeszy. A jednak się taki znalazł? I jak czytam takie posty: ,,Nie wszyscy żołnierze niemieccy, i to nie zależnie od formacji, byli zbrodniarzami i chętnymi do udziału w wojnie jaką im zgotowały hitlerowskie władze. Czekam na wspomnienia naszych żołnierzy, którzy brali udział w "pokojowych misjach". Ciekawe jaka będzie ocena ich wspomnień, nie tylko przez Polaków ale przez Afgańczyków czy Irakijczyków o mieszkańcach b. Jugosławii nie wspominając.,,,,historia  nigdy nie jest czarno biała. Polecałbym trochę dystansu i zdrowego rozsądku w podejściu do literatury historycznej,, to mnie trafia : W tym przypadku historia jest czarno biała aż do bólu. Pisanie ,,czekam na wspomnienia naszych żołnierzy ,którzy brali udział w pokojowych misjach. To już nie chodzi o honor Polskiego Żołnierza ,tylko o zasady i kładąc na szali honor ,usiadł bym za sterami Niemieckiego myśliwca . 

    odpowiedz cytuj
  • darda 2014-04-24 09:04:24

    Nie, historia czarno - biała nie jest, a stereotypy są jedynie stereotypami. Twierdzenie, że wszyscy niemieccy żołnierze byli zdeprawowanymi i sadystycznymi zbrodniarzami ma tyle samo sensu, jak pogląd, że wszyscy ich przeciwnicy zawsze i wszędzie pełen umiar i wstrzemięźliwość zachowywali. To prawda, że w środowisku zindoktrynowanym zbrodniczą ideologią (np. nazistowską) dużo łatwiej o zbrodnicze zachowania wobec pogardzanych "podludzi" czy "wrogów klasowych". Niemniej wojenne rozluźnienie granic moralnych dotyka wszystkich stron wszystkich konfliktów.Czy Wehrmacht był "armią zbrodniarzy"? Z pewnością był armią w służbie zbrodniarza i częstokroć przez zbrodniarzy dowodzoną - o czym świadczą wyroki norymberskie. Niewątpliwie też wielu zbrodniarzy w nim służyło. Czy jednak zbrodniarzem był każdy żołnierz Wehrmachtu?  Określenie "armia zbrodniarzy" coś takiego sugeruje, a to wszak kompletna bzdura, bo znane są - i to wcale nie aż tak nieliczne - przypadki piętnowania i prób karania zachowań niezgodnych z prawem wojennym. Warto o tym pamiętać - nie po to, by kogokolwiek wybielać, lecz by zachować zdrowy rozsądek i nie popadać w skrajności.

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2014-04-24 10:38:27

    Warto o tym pamiętać - nie po to, by kogokolwiek wybielać, lecz by zachować zdrowy rozsądek i nie popadać w skrajności. Dobrze : napiszmy historię od nowa:  Rozdział 13: Faszyzm i antysemityzm w Polsce. Wypędzenie Niemców i zagłada Żydów1. W latach trzydziestych nasilił się w Polsce faszyzm, którego szczególnymi cechami był skrajny nacjonalizm, anty germanizm oraz odwieczny polski antysemityzm. Masowym zjawiskiem w Polsce stały się krwawe pogromy ludności żydowskiej oraz ataki na ludność niemiecką.Na przełomie sierpnia i września 1939 roku ataki te szczególnie przybrały na sile. Polskie bojówki dokonały napaści na radiostację niemiecką w Gliwicach, a w Gdańsku pracownicy poczty polskiej bez żadnego powodu zaczęli ostrzeliwać niemieckich policjantów. Polska placówka wojskowa na Westerplatte zaatakowała z kolei załogę (uczącą się młodzież) z niemieckiego okrętu szkolnego „Schleswig-Holstein”, ostrzeliwując go z karabinów maszynowych.Wobec tych ataków oraz w obliczu dramatycznie pogarszającej się sytuacji ludności żydowskiej, a także mniejszości niemieckiej w Polsce, kanclerz Rzeszy Adolf Hitler zdecydował o skierowaniu do Polski niemieckiej wojskowej misji stabilizacyjnej. Niemieckie siły pokojowe zostały jednak w wielu miejscach zaatakowane przez polskie jednostki militarne i paramilitarne. Mimo tych ataków niemiecka misja stabilizacyjna została w Polsce zainstalowana, a pod nadzorem generalnego gubernatora Hansa Franka, przy aktywnym zaangażowaniu niemieckich sił pokojowych, rozpoczęło się w Polsce Niemieckie Dzieło Odbudowy. Polacy stanowczo jednak odmówili współpracy w tym dziele, a nawet dopuszczali się na nie licznych ataków, w tym zamachów terrorystycznych na żołnierzy niemieckich sił pokojowych.2. Szczególnym problemem okazało się zagrożenie ludności żydowskiej, która w liczbie 3,5 miliona zamieszkiwała ziemie polskie. Polscy faszyści i antysemici dążyli do całkowitego wymordowania tej ludności. Do krwawego ataku Polaków na Żydów doszło między innymi w miejscowości Jedwabne, gdzie kilkudziesięciu polskich faszystów, głównie chłopów, otoczyło szczelnym kordonem około 1500 miejscowych Żydów, po czym brutalnie ich zamordowało, podpalając ich w stodole. Niestety niemieckie siły pokojowe nie zdążyły udzielić mordowanym Żydom pomocy i nie zapobiegły tej zbrodni.Szczególna nienawiścią do ludności żydowskiej wykazywała się polska organizacja terrorystyczna pod nazwą „Armia Krajowa”, co symbolicznie ukazał między innymi dość już dawny niemiecki film „Nasze matki, nasi ojcowie” z 2013 roku.W tej sytuacji niemieckie siły pokojowe zdecydowały o ochronie ludności żydowskiej w specjalnych strefach ochronnych, tzw. gettach. Największe getto powstało w Warszawie, gdzie dla pełniejszej ochrony przed agresją Polaków, getto zostało otoczone specjalnie zbudowanym murem.Nie uchroniło to niestety ludności żydowskiej od niemal całkowitej zagłady, do której doszło w latach 1942-43. Wtedy to Żydzi zostali wywiezieni do polskich obozów zagłady i tam zamordowani. Aktywną role w wywożeniu Żydów odegrali między innymi polscy kolejarze.Znaczna liczbę Żydów uratowali od zagłady Niemcy, w tym zwłaszcza niemiecki przedsiębiorca Oskar Schindler, który ukrył i przechował we własnej fabryce ponad tysiąc żydowskich robotników, dzięki czemu uniknęli oni śmierci z rąk Polaków.W wielu przypadkach Polacy przemocą zmuszali niemieckich żołnierzy, żandarmów i urzędników do udziału w zabijaniu Żydów.3. Innym przykładem agresywnego zachowania polskich faszystów była sytuacja na Zamojszczyźnie. Tam polskie organizacje terrorystyczne, zwłaszcza faszystowskie „Bataliony Chłopskie” dopuściły się na przełomie lat 1942-43 masowych zbrodniczych ataków na miejscowych osadników niemieckich. Bardzo trudna stała się tam zwłaszcza sytuacja dzieci, wobec czego władze niemieckie nakazały ich ewakuację. Tysiącami dzieci ewakuowanymi z Zamojszczyzny troskliwie zaopiekowały się rodziny niemieckie.Eskalacją polskiego faszyzmu w sierpniu 1944 roku stało się tak zwane powstanie warszawskie, rozpoczęte brutalnym atakiem na niemieckich urzędników i żołnierzy sił pokojowych w Warszawie. Po 2 miesiącach nieustannych ataków Polacy w akcie wściekłości zburzyli Warszawę, opuścili miasto i wycofali się do Pruszkowa. W ruinach zburzonej przez Polaków Warszawy ukrywał się żydowski pianista Władysław Szpilman, którego od smierci z rak Polaków uratował bohaterski niemiecki oficer kapitan Hozenfeld. 4. W latach 1944-45 sytuacja niemieckich sił w Polsce stała się szczególnie trudna, między innymi na skutek rozpoczętej w 1944 roku agresji rosyjskiej na Niemcy. W tych warunkach niemieckie oddziały pokojowe stopniowo opuszczały Polskę. Niestety doszło wówczas do brutalnego, zbrodniczego wypędzenia kilku milionów Niemców z odwiecznych, prastarych ziem germańskich, z takich między innymi miast, jak Breslau, Stettin, Danzig, Posen czy Litzmanstadt. Tę zbrodnię ludobójstwa, dokonaną na narodzie niemieckim, przypomina Centrum Wypędzonych w Berlinie, utworzone dzięki staraniom i zaangażowaniu niemieckich weteranów Armii Wermachtu którzy tak licznie piętnowali   przypadki  i  karali zachowania  niezgodne  z prawem wojennym. Warto o tym pamiętać - nie po to, by kogokolwiek wybielać. Mimo oczywistego charakteru zbrodni ludobójstwa na niewinnych Niemcach, nie którzy Polacy nadal kwestionują to ludobójstwo.5. Niestety polski faszyzm, który przyniósł Europie i światu straszne zbrodnie i zniszczenia w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku, po latach znów się odrodził. Na 38 milionów Polaków znalazł się  " Podobno tylko jeden, według własnej relacji, wstał i powiedział: „Moi panowie, to za wiele”."niejaki agdar 7 ,nie wiadomo czy mówi prawdę ,bo nazywa armię wermachtu zbrodniarzami.

    odpowiedz cytuj
  • darda 2014-04-24 11:17:12

    Ale zasadniczo to o co chodzi? 

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2014-04-24 13:22:56

    Ale zasadniczo to o co chodzi?  Żeby pewne,, rzeczy,, nazywać po imieniu ,bynajmniej u nas w Polsce  ,,  Twierdzenie, że wszyscy  niemieccy żołnierze byli zdeprawowanymi i sadystycznymi zbrodniarzami ma tyle samo sensu, jak pogląd, że wszyscy ich przeciwnicy zawsze i wszędzie pełen umiar i wstrzemięźliwość zachowywali,, do 1939 roku Tak Było  ,,   Określenie "armia zbrodniarzy" coś takiego sugeruje, a to wszak kompletna bzdura, bo znane są - i to wcale nie aż tak nieliczne - przypadki piętnowania i prób karania zachowań niezgodnych z prawem wojennym,, Tak,tak ,,dzielny Helmut jeden czy drugi zamienił rozstrzelanie na wykopanie dołu i wsadzenie sowiego przeciwnika do góry nogami ,bo chciał sprawdzić ile czasu przeciwnik będzie machał nogami.  

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2014-04-24 16:49:18

    ,, Warto o tym pamiętać - nie po to, by kogokolwiek wybielać, lecz by zachować zdrowy rozsądek i nie popadać w skrajności.,, w dniu 13 maja 1941 r. wspólnie przez "Oberkommando des Heeres" (OKH-Komenda Armii) i "Oberkommando der Wehrmacht (OKW-" Najwyższe dowództwo Wehrmachtu). Wydało dyrektywę . Jaka była treść tego porządku, zwane w języku niemieckim "Gerichtsbarkeitserlaß" do wszystkich oddziałów niemieckiej armii? "W odniesieniu do działań realizowanych przez żołnierzy pod jurysdykcją Wehrmachtu i ich skutków dla ludności cywilnej wroga, tam nie istnieje obowiązek postępowania sądowego przeciwko nim, nawet w przypadkach, gdy akty te stanowiłyby przestępstwa  z wojskowego punktu widzenia ."

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2014-04-24 17:02:46

    Ale zasadniczo to o co chodzi?  Określenie "armia zbrodniarzy" coś takiego sugeruje, a to wszak kompletna bzdura, bo znane są - i to wcale nie aż tak nieliczne - przypadki piętnowania i prób karania zachowań niezgodnych z prawem wojennym. A jakieś przykłady tych heroicznych czynów. 

    odpowiedz cytuj
  • darda 2014-04-24 21:43:42

    Nie, nie mam zamiaru żadnych przykładów "na tacy" podawać - kilka minut samodzielnej pracy z Googlami powinno ci wystarczyć. Jeśli jesteś fanatykiem broniącym z góry założonej tezy - nic cię nie przekona i nie warto się trudzić. Jeśli nie, skorzystasz z propozycji samodzielnych poszukiwań w wyniku których dostrzeżesz zapewne jeśli nie kolory, to choćby "skalę szarości".

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2014-04-24 21:46:24

    i to wcale nie aż tak nieliczne - przypadki piętnowania i prób karania zachowań niezgodnych z prawem wojennym.A jakieś przykłady tych heroicznych czynów. Dziwi mnie ,,cisza przed burzą,,heroicznych czynów-oprócz zaciętego zamka karabinu w plutonie egzekucyjnym.

    odpowiedz cytuj
Reklama


Reklama




 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"