:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Ur dla Muzeum?


Dodano: 2011-01-20 09:31:50

  • piechur 2011-01-20 09:31:50

    Muzeum walczy o przejęcie wyjątkowego karabinu Magdalena Mach Unikatowy egzemplarz broni z czasów II wojny światowej przejęło rzeszowskie CBŚ od nielegalnych kolekcjonerów. W całej Polsce takich karabinów jest tylko kilka. Muzeum Okręgowe w Rzeszowie chciałoby uczynić go perłą swojej kolekcji, ale nie jest jedynym, które wpadło na taki pomysł. Centralne Biuro Śledcze jeszcze w połowie 2009 r. zabezpieczyło na Lubelszczyźnie i w okolicach Lubaczowa kilkanaście tysięcy sztuk broni i amunicji. O nielegalne kolekcjonowanie broni i handel nią oskarżono 25 osób z województw podkarpackiego i lubelskiego, najmłodszy zatrzymany miał 19 lat, najstarszy - ponad 80. Militaria pochodzą sprzed drugiej wojny światowej i z czasów powojennych. W potężnym zbiorze znajdują się m.in. karabiny, pistolety maszynowe, mauzery, pepesze i tetetki. Wśród nich był np. mauzer z 1869 r., karabiny Mannlicher, rewolwery Bulldog, pistolety Walther. Uwagę znawców starej broni spośród tysięcy okazów przykuł jednak całkiem niepozorny z wyglądu karabin. - To polski karabin przeciwpancerny UR, broń długolufowa, która miała być polską tajną bronią. Wiem, że taka broń jest w zbiorach zaledwie dwóch polskich muzeów: na pewno w warszawskim Muzeum Narodowym i Muzeum Militariów we Wrocławiu - mówi dr Jerzy Majka, kierownik działu historycznego Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, znawca militariów i wojskowości. - Zaryzykowałbym stwierdzenie, że w Polsce jest obecnie nie więcej niż dziesięć egzemplarzy tej broni - ocenia. Na informację o przejętej przez CBŚ ogromnej kolekcji starej broni natknął się w programie lokalnej telewizji. Rzecznik policji prezentował cały arsenał przejęty od nielegalnych kolekcjonerów i handlarzy bronią. Wśród setek pokazywanych na ekranie pistoletów i karabinów Jerzy Majka wypatrzył prawdziwy rarytas. Rzeszowskie Muzeum Okręgowe złożyło wniosek o przekazanie cennego karabinu do swojej kolekcji. Jest w aktach sprawy. - Ta broń byłaby najcenniejszym, najbardziej unikatowym zabytkiem naszej kolekcji. Naprawdę rzadkie okazy, jak ten karabin, mają bowiem większą wartość niż broń starsza od niego nawet o 200-300 lat, ale taka, której zachowało się wiele egzemplarzy - mówi Majka. Rzeszowscy muzealnicy obawiają się zainteresowania innych kolekcjonerów i muzeów - i niestety są to jak najbardziej uzasadnione obawy. O zabytkową broń pyta już także Paweł Zaniewski, właściciel prywatnego Muzeum Oręża i Techniki Użytkowej pod Warszawą. - Staram się śledzić informacje o przechwyceniu starej broni przez policję. Nasze muzeum stara się zachować historyczne dziedzictwo, występując do policji, sądów, prokuratur na terenie całego kraju z wnioskiem o przekazanie broni, co do której orzeczono przepadek. W taki sposób udało mi się uratować od zniszczenia już wiele egzemplarzy broni - tłumaczy Zaniewski. Jest zainteresowany każdym rodzajem broni. - W takich przypadkach trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość, procedura trwa nawet dwa lata - mówi z doświadczenia. Nawet po tak długim czasie nadzieje mogą okazać się płonne. Sąd może bowiem orzec o zwrocie broni właścicielowi. Jednak zdaniem Stanisława Bończaka, prokuratora apelacyjnego, w tym przypadku nie ma takiej możliwości, bo właściciel posiadał ją bez zezwolenia. - Prokuratura mogłaby poprzeć wniosek naszego muzeum o przekazanie zabytku do jego kolekcji - zapowiada. O dalszym losie karabinu zdecyduje sąd - i to nie rzeszowski, ale Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, gdzie rzeszowska prokuratura apelacyjna skierowała niedawno akt oskarżenia w tej sprawie. Jarosław Jedynak, prezes tego sądu, potwierdza, że sprawa nielegalnych kolekcjonerów broni wpłynęła, ale nie miał pojęcia, że wśród zatrzymanej broni znalazł się tak cenny egzemplarz. - Cieszy mnie pani telefon. Na pewno zwrócimy teraz szczególną uwagę na ten karabin, by nie powtórzyć błędu, który popełniono kilka lat temu w Jarosławiu, gdzie sędzia nakazał spalenie pochodzących z przemytu ikon - mówi Jedynak. Zaleca jednak cierpliwość, bo o ewentualnym przekazaniu zabytków na rzecz muzeum sąd może decydować dopiero po zapadnięciu wyroku w sprawie karnej, a ta może ciągnąć się latami. - Oskarżonych jest wielu, prawdopodobnie sąd zdecyduje o podzieleniu tej sprawy na kilka, aby usprawnić jej przebieg - mówi. - Gdy wyrok w sprawie karnej się uprawomocni, sąd może orzec przepadek broni na rzecz skarbu państwa i dopiero w postępowaniu wykonawczym istnieje możliwość, że rzeczy o wartości historycznej można przekazać na rzecz np. muzeum. W naszym sądzie nigdy jeszcze nie zdarzyło się, aby muzea walczyły o eksponaty. Sąd będzie musiał się z tym zmierzyć - dodaje prezes. Rzeszowskie muzeum ma pokaźny zbiór broni, nasi muzealnicy mają nadzieję, że ważnym dla sądu argumentem może być to, że karabin UR byłby znakomitym dopełnieniem tej kolekcji. - W tym regionie Polski nasze muzeum nie ma w tym względzie konkurencji - argumentują. * Legenda polskiej broni Karabin przeciwpancerny wzór 35, znany jako UR, to legendarna broń, dzieło polskich konstruktorów. Z odległości 150-200 metrów mógł przebić 20-milimetrowy pancerz czołgu. Był produkowany od 1938 r., a jego wprowadzenie do uzbrojenia polskich oddziałów było objęte ścisłą tajemnicą wojskową. Rzekomo zaczęto go produkować tylko na eksport do Urugwaju (stąd potoczna nazwa UR-Urugwaj). Dopiero w 1939 r. zapoznano z jego obsługą wybranych żołnierzy - najlepszych snajperów i oficerów. Dostarczano go do koszar w drewnianych skrzyniach z napisem: "Nie wolno otwierać - sprzęt mierniczy". Skrzynie te mogły być otwarte tylko na rozkaz ministra spraw wojskowych. Z dokumentów wynika, że polskie oddziały dysponowały ponad 3500 sztukami tego karabinu, ale do naszych czasów przetrwały pojedyncze egzemplarze. - Z tym karabinem wiązano przed wojną duże nadzieje, ostatecznie jednak nie odegrał takiej roli, na jaką liczono w kampanii wrześniowej - mówi Jerzy Majka. Pojawiły się nowsze generacje czołgów, które otrzymały opancerzenie chroniące je przed pociskami karabinów przeciwpancernych i po wojnie karabiny te zanikły. Dziś to niezwykła rzadkość. Trudno trafić nawet na amunicję do niego -także ją produkowali tylko Polacy. Ponoć na aukcjach kolekcjonerskich na świecie jeden nabój do tego karabinu kosztuje ok. stu dolarów. Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów Więcej... http://rzeszow.gazeta.pl/.../1,34962,8962914,Muzeum_walczy_o_przejecie_wyjatkowego_karabinu.html#ixzz1BOYD0D8R

    odpowiedz cytuj
  • mauser 2011-01-21 08:28:20

    Używany we wrześniu 1939 r., nad Bzurą " Ur " , znajduje się także w kolekcji Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą w Sochaczewie.http://www.e-sochaczew.pl/muzeum/stala2.htmlŻyczę radomskiemu muzeum sukcesu w walce o w/w egzemplarz.

    odpowiedz cytuj
  • bohunart 2011-01-21 08:39:41

    Spalić sędziego z Jarosławia za nakaz spalenia ikon! A potem będzie się smażył w prawosławnym piekle :))) No popatrzcie, sędziowie niby wykształceni ludzie, a takie rodzynki się trafiają.

    odpowiedz cytuj
  • KrisDG 2011-01-24 23:05:27

    To własnie to polskie piekiełko... Z jednej strony goni sie ,,przemytników,, którzy wywożą za granice zardzewiały niemiecki hełm a z drugiej strony taki ,,kwiatek,, jak te ikony. W ogóle jak sie ma prawo do takich tematów- skoro Państwo ma za zadanie ochraniać dobra kultury a z drugiej strony nakazuje wyrokiem sądu(sic!) czyli organu państwowego zniszczenie dóbr kultury- to coś tutaj jest nie tak...Podobnie jest z bronią, ciagle słyszy się o akcjach policji na kolekcjonerów.Pomijam aspekt chorych  przepisów a propos posiadania broni i faktu braku rozwiązań prawnych co do destruktów wojennych.Przerażający jest fakt że w świetle prawa przepuszcza się przez hutę zabytki. I żeby było śmieszniej robi to policja pod rękę z prokuraturą- czyli znowu ci co maja strzec prawa( także tego o ochronie zabytków) notorycznie to prawo łamią..Czyli co ? Pełna wybiórczość działania :) ?Trąca to jakąś paranoją ,żeby nie powiedzieć mocniejszych słów.. A tak trudno byłoby zaproponować muzeom bezpłatny odbiór tych egzemplarzy? Przecież wiadomo ze często w tych nielegalnych zbiorach są prawdziwe perełki. Często muzealników nie stać na zakup muzealiów do zbiorów- a tym prostym ruchem wzbogaciłoby się wystawy,a policja miałaby mniej roboty z wypychaniem kolejnych Urów, Browningów itp do huty.Czasem chciałoby się pożyć w normalnym kraju....

    odpowiedz cytuj
  • Kubaz 2011-01-25 22:28:55

    Jedna albo dwie sztuki Ura znajdują się w Muzeum Śląskim w Katowicach.. Owszem, jest to rarytas, ale nie aż tak strasznie rzadki, jakby to artykuł sugerował..Pozdrawiam!

    odpowiedz cytuj
  • Ziemowit 2011-01-25 22:39:07

    ," gdzie sędzia nakazał spalenie pochodzących z przemytu ikon - mówi Jedynak." Boże widzisz i nie grzmisz szczęka mi opadła.

    odpowiedz cytuj
Reklama


Reklama




 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"