:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Kożuszki Parcel - nieznana mogiła


Dodano: 2012-01-14 18:27:23

  • modelarz 2012-01-14 18:27:23

    Nieznana egzekucja w lesie kożuszkowskim11-01-2012 11:20Dzięki pomocy krewnych nieżyjącego mieszkańca wsi Kożuszki Parcel, udało nam się rozwiązać zagadkę tajemniczej mogiły w kożuszkowskim lesie. Upamiętnia ona miejsce egzekucji, do jakiej doszło w tym miejscu we wrześniu 1944 roku. Dotychczas było to miejsce zapomniane, przez instytucje zajmujące się upamiętnieniem miejsc martyrologii. Krzyż w kożuszkowskim lesie pojawił się ponad trzydzieści lat temu. - To było w 1976 lub rok później. Wtedy z panem Stanisławem Dmochem, moim ojcem i jeszcze kilkoma osobami szukaliśmy miejsca straceń osób, o których mówił pan Dmoch. Chcieliśmy ich jakoś uczcić - wspomina Zbigniew Jankowski. Gdy tylko wbili łopatę i odrzucili trzydzieści centymetrów ziemi, odnaleźli ludzką czaszkę z otworem po kuli. - Dalej nie kopaliśmy. Położyliśmy czaszkę z powrotem i zasypaliśmy grób. Potem ustawiliśmy krzyż - dodaje Zbigniew Jankowski. Czyje szczątki odkopano na tzw. „górkach i dołkach” - jak mówią o tym miejscu miejscowi. Tą tajemnicę przez wiele lat znał nieżyjący już Stanisław Dmoch, którego gospodarstwo położone było tuż obok lasu w Kożuszkach Parceli. Próbował nią zainteresować odpowiednie organy, ale nikt nie chciał się tym zająć. Być może ze względu na osoby, które tam spoczywają, gdyż nie pasowały one do ogłoszonej wówczas wersji wojennej martyrologii. Dzięki krewnym pana Stanisława udało nam się częściowo odtworzyć tragedię, do jakiej doszło w tym lesie. Wrześniowy mord Pewnego dnia, na początku września 1944 roku, mieszkańcy Wojtówki i Kożuszek Parceli zobaczyli idącą szosą od strony Sochaczewa kolumnę 23-24 mężczyzn. Według innej wersji miało ich być 36. Eskortowało ją 3 - 4 żandarmów oraz żołnierz na motocyklu. Kolumna poruszała się bardzo wolno. Widać było, że mężczyźni są bardzo osłabieni. W pewnym momencie jeden z nich upadł. Wtedy żandarmi przerzucili go przez tylnie siodełko motocykla i kolumna ruszyła dalej, aby skręcić w drogę prowadzącą do lasu. Wszystko to widział Stanisław Dmoch, który akurat w tym czasie był na podwórku swojego domu, stojącego nieopodal drogi: - Dziadek opowiadał, że widział, jak kolumna dotarła do lasu. Po pewnym czasie usłyszał strzały - opowiada Paweł Masłowski, wnuk Stanisława Dmocha. Po kilkunastu minutach Niemcy wyszli z lasu i udali się do pobliskiego majątku w Kożuszkach Parceli. Właśnie wtedy na miejscu zbrodni pojawił się Stanisław Dmoch. Kiedy zobaczył, co się stało, uciekł: - Gdyby został złapany, także i on zostałby rozstrzelany. Po godzinie zobaczył przez okno, jak w stronę lasu idzie żandarm i 3-4 jeńców rosyjskich, którzy mieli zasypać grób - dodaje Paweł Masłowski. Wydawać by się mogło, że na tym kończy się historia mordu w lesie kożuszkowskim. Jednak, gdyby nie wydarzenie z grudnia 1944 roku, to nie wiedzielibyśmy, kogo w nim rozstrzelano. Cudem ocalały Pewnego dnia, jak mówi Paweł Masłowski, był to prawdopodobnie grudzień, do domu Dmochów zastukał mężczyzna. Był zarośnięty i w łachmanach. Stanisław Dmoch zobaczył, że jest ranny w nogę. Kiedy wpuszczono go do domu, nieznajomy odezwał się po niemiecku: - Widziałem, jak pan tam chodził już po wszystkim. Niech się pan nie boi, nie jestem Niemcem. Jestem węgierskim Żydem. Tylko ja ocalałem. Postawili nas nad dołem, który już tam był. Stałem nad samą jego krawędzią. Kiedy padły strzały, przewróciłem się do tyłu. Ktoś na mnie upadł. Potem następny. Nawet nie dobijali. Pewnie myśleli, że wszyscy nie żyjemy. Potem gdzieś poszli i właśnie wtedy uciekłem. Mężczyzna dodał również, że Niemcy przetrzymywali ich przez kilka dni koło kościoła w Sochaczewie. Spotkali się jeszcze dwa, trzy razy, gdy Dmoch przynosił mu w umówione miejsce jedzenie. Gdy przyszedł kolejny raz, już go nie zastał. Co się stało z jedynym ocalałym z masakry w lesie kożuszkowskim - nie wiadomo. Zabici przez „sojuszników” Rodzi się także inne pytanie. Skąd w Sochaczewie, pod koniec wojny, mogli znajdować się węgierscy Żydzi? Kiedy w Warszawie wybuchło powstanie, to w rejonie stolicy znajdowało się dowództwo węgierskiego II korpusu rezerwowego oraz cztery węgierskie dywizje – 1. dywizja kawalerii oraz 5., 12. i 23. dywizje piechoty – w sumie około 35 – 40 tysięcy oficerów i żołnierzy. Formacje poniosły ciężkie straty w walkach toczonych z Armią Czerwoną w lipcu 1944 r. Część jednostek węgierskich było rozlokowanych wokół Sochaczewa m.in. w Gawłowie i Karwowie. Wraz z nimi były także tzw. oddziały pomocnicze, złożone z węgierskich Żydów, którzy z wojskami węgierskimi byli wysyłani na front wschodni. Wszystko wskazuje na to, że pomordowani w lesie mogli być właśnie mężczyźni z oddziału pomocniczego, którym Niemcy - po 23 sierpnia, kiedy zarządzono odwrót Węgrów spod Warszawy - nie pozwolili wraz z wojskiem wrócić na Węgry. Historią mordu w lesie kożuszkowskim chcemy zainteresować Instytut Pamięci Narodowej, który przeprowadziłby ekshumację zwłok i wyjaśnił, kto spoczywa w zbiorowej mogile. Tym bardziej, że jak twierdzą inne osoby, w tym samym miejscu wcześniej dokonywano już egzekucji. Z naszych informacji wynika również, że kilkadziesiąt metrów od miejsca kaźni znajdują się jeszcze dwa groby: jeden żołnierza niemieckiego a drugi czerwonoarmisty. Liczymy także na pomoc mieszkańców powiatu sochaczewskiego, którzy wiedzą coś więcej na temat opisanej przez nas historii. Jerzy Szostak fot. Jerzy Szostak fot. Bezimienną mogiłą upamiętniającą wojenną tragedię opiekują się obecnie panowie Zbigniew i Sławomir Jankowscy.http://sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=20515

    odpowiedz cytuj
  • agdar7 2013-10-18 21:09:49

    Bardzo ciekawy artykuł.Aż dziw bierze że nikt nie odpowiedział na forum 

    odpowiedz cytuj
  • yankee 2013-10-18 22:44:32

    Skoro to woj. mazowieckie, to proponuję sprawą zainteresować p. Piotra Oleńczaka z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. To jedyna osoba, która zainteresowała się "moją" sprawą. Znalazłem w lesie 2 groby żołnierzy 6 pp 1AWP w rejonie walk o przyczółek warecko-magnuszewski. Nie wiedziałem komu zgłosić sprawę i zacząłem dzwonić po instytucjach, które mogłyby być tym zainteresowane (tak mi się wydawało). Po chyba 12 telefonie dostałem kontakt do MUW. Jest tam Samodzielne Stanowisko ds. Opieki nad Cmentarzami Wojennymi oraz Miejscami Pamięci Narodowej. http://www.mazowieckie.pl/pl/urzad/wydzialy/wydzial-polityki-spole/samodzielne-stanowisko/404,Samodzielne-Stanowisko-do-spraw-Opieki-Nad-Cmentarzami-Wojennymi-oraz-Miejscami-.htmlPan Oleńczak zainteresował się sprawą, jako jedyny spośród PCK, ROPWiM, nie wspominając już o urzędzie gminy. Może pomoże, nawet wskazując właściwy trop. Warto ujawniać takie miejsca, bo rodziny tych nieszczęśników do tej pory nie wiedzą, gdzie leżą ich przodkowie...

    odpowiedz cytuj
Reklama


Reklama




 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"