:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Lotnictwo samoloty , ZŁOTE SKRZYDŁA BUNDESWEHRY - zdjęcie, fotografia
Paweł Moszner - blog 18/01/2014 17:15

Zaproszenie na zawody wojskowo – spadochronowe do Dywizji Operacji Specjalnych ( Division Spezielle Operationen w skrócie DSO ) Bundeswehry było dla mnie jako oficera rezerwy wielką przyjemnością. Odpowiedź na pytanie Kolegów czy przyjadę mogła być tylko jedna – zaraz złożę spadochron, pakuję graty i jestem gotowy !

Byłem jednym z wielu zaproszonych. Z żołnierzami DSO już skakałem w innych krajach a z kilkoma z nich utrzymuję przyjacielskie kontakty. Jako rezerwista miałem skakać obok zawodników wraz z innymi gośćmi. Skoki były zaplanowane wyłącznie ze spadochronami szybującymi, tak zwanymi skrzydłami. Nie przewidywano skoków ze sprzętem desantowym. Planowano wysokości skoków od 3000 m do 4500 m. Sprzęt latający to legendarne śmigłowce UH-1 Huey oraz wspaniały samolot C-160 Transall. Dla każdego spadochroniarza była to więc wspaniała perspektywa na dobre wysokie skoki.

Długa droga minęła mi szybko, gnałem autostradami w bardzo dobrym humorze. Słuchałem muzyki wojskowej i myślałem o skokach z Kolegami. Podróżowałem po cywilnemu a mundury i spadochrony spakowane były w torbach. Gdybym chciał jechać w mundurze musiałbym zgłosić dokładną trasę przejazdu, samochód itd. Takie obowiązują zasady. Nie było sensu załatwiać tego wszystkiego. Najprościej było jechać z mundurem w torbie.

Wjazd do koszar nie był problemem, krótkie formalności i po sprawie. Wskazano mi budynek i wolno ruszyłem we wskazanym kierunku. Z daleka zauważyłem grupę siedzącą na schodach budynku, to musieli być spadochroniarze. Duszę towarzystwa, sierżanta Manfreda zobaczyłem na szczycie schodów. Jak wiecie ze starymi sierżantami trzeba się liczyć bo to oni rządzą wojskiem na zachodzie. Manfred zna wszystkich i wszyscy znają Manfreda, ja też. Po powitaniu i przedstawieniu się Kolegom wypaliliśmy cygaro siedząc tradycyjnie na schodach. W budynku po lewej kwaterowała żandarmeria, oni nie siedzieli na schodach i nie palili na schodach. Spadochroniarze natomiast tak. Za to w następnych dniach dostawaliśmy za wycieraczki karteczki z poleceniem usunięcia źle zaparkowanego samochodu. Karteczki wkładano wtedy, gdy spadochroniarze nie widzieli. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że żadnych zatargów z żandarmerią nie było.


Po ploteczkach i cygarach należało dopełnić formalności i zakwaterować się. Pokoik dostałem piękny. Dla kumpla w wieku rezerwisty Manfred zarezerwował wygodną kwaterę. Drużyny zawodników spały w wieloosobowych pokojach piętro niżej. Po zakwaterowaniu przyszedł czas na sprawdzenie dokumentów skoczka. Kolega zaciągną mnie więc przed oblicze wojskowych siedzących za stolikami. Ładna pani w mundurze zaprosiła mnie do wypełnienia kwitów. Miło się przywitałem i stwierdziłem, że ładnie wygląda w kamuflażu. Nawet nie próbuj ! – rzucił Manfred - to żona majora ! Major siedział obok….. Ostrzeżony w porę załatwiłem formalności oficjalnie i poważnie. Major się śmiał bo widział podobne scenki wiele razy od samego rana. Wróciliśmy na schody aby znowu zapalić cygara. Nagle zauważyłem podjeżdżającego busa z polskimi tablicami. Obok kierowcy widzę znany mi siwy łeb. Przyjechała drużyna z ‘czerwonych beretów’ z Krakowa. Z szefem drużyny skakaliśmy razem w Aeroklubie Śląskim w latach 80. Spotkaliśmy się po raz pierwszy od wielu, wielu lat. W zawodach startowali również zawodnicy z Holandii, drużyna elity Bundeswehry – KSK, zwiadowcy „Szarotek” – strzelców górskich, drużyny gospodarzy z DSO i inni. Elitarną jednostkę KSK ( Kommando Spezialkrafte ) można określić jako podobną do SAS lub GROM. Bardzo dobrzy żołnierze na najwyższym światowym poziomie.

Pod wieczór udaliśmy się do kasyna na poligonie na piwko i spotkanie zapoznawcze. Odwiedził nas Pan Generał i mieliśmy okazję zamienić kilka miłych słów. Pierwszy dzień w Bundeswehrze minął pod znakiem spotkań starych Kolegów i wesołych opowieści.

Zawody rozpoczęły się od konkurencji fizycznych, pływania w mundurach oraz biegu terenowego. Zawodnicy kolejno walczyli w basenie płynąc ile sił w rękach i nogach mając na sobie mundur. Po południu przyszedł czas na bieg. Wycieńczeni zawodnicy docierali do mety a zaproszeni goście kibicowali i obserwowali. W następnych dniach czekały na nich skoki i strzelanie z broni długiej i krótkiej.









Rano ruszyliśmy na skoki. Czekało na nas wojskowe śniadanko i ‘kaffchen’ ( kaweczka ). Żarcie dobre, kaweczka wspaniała. Spodziewałem się wojskowej lury ale szybko okazało się dlaczego gospodarze mówili kaweczka. Do kaweczki było mleczko i cukier i nigdy jej nie brakło. Przez cały pobyt jedzenie było niezłe. Jak na wojskowe warunki oczywiście.

Wylotami śmigłowców rządziła m.in. ładna żona majora a z majorem byłem już na ‘ty’. Miałem przyjemność znaleźć się w załodze UH-1 Pana Generała. Skakaliśmy z ok. 3000 m więc szybko dogadałem się z jednym z oficerów dowódcy i skoczyliśmy sobie parą na dochodzenie, tzn. wyskakiwaliśmy osobno i schodziliśmy się razem podczas wolnego spadania. Skakał z nami miejscowy szef policji podpięty jako pasażer tandemu do naszego majora. Samo latanie UH-1 i kosiaczenie nisko nad ziemią to straszna frajda a co dopiero skoki z takiej ‘trzepaczki’. Nakręciłem sobie kilka fajnych filmów patrząc okiem skoczka z kadłuba UH-1. Uwielbiam jego dźwięk. Wyjście za drzwi nie jest super wygodne ale kto by się tym przejmował ? W końcu to skok z legendarnego Huey ! Zaczyna zajebiście fajnie drgać, wirnik wali jak trzepaczka do jajek, ten dźwięk pamiętam z kultowych filmów o wojnie w Wietnamie. Odrywamy się od trawnika i ruszamy kosiakiem w błękit ! Pilot nie drze ostro w górę, wie co robi, możemy pomachać widzom zgromadzonym wokół zrzutowiska.









Wszyscy na pokładzie się cieszą, załoga patrzy na nasze uśmiechnięte gęby, my szczerzymy zęby do nich. Fajnie wystartowali ! Ja i mój skoczny partner siedzimy przy lewych drzwiach, w środku Pan Generał a przy lewych nasz major z szefem policji. Policjant trzyma fason i odważną minę ale ja wiem o czym myśli. Skakałem jako tandem pilot i znam myśli i odczucia pasażerów. Będzie dobrze, Detlev zafunduje mu porządny skok. Wszyscy mamy określone wysokości otwarcia spadochronów, przekazano nam też zasady bezpieczeństwa skoków. Zgodnie z kolejnością wyjścia wypadamy z ‘trzepaczki’ , cudowny odgłos wirnika oddala się i znika. Zajmujemy się zabawą podczas wolnego spadania, zbliżamy się do siebie, hamujemy powoli i chwytamy się w tzw. parę. Gęby uśmiechnięte, puszczamy jedną rękę i spadamy bokiem do siebie. Dla szczura lądowego to coś niesamowitego, dla wyszkolonego skoczka to najprostsze ABC. Na zadanej wysokości rozchodzimy się trackiem i otwieramy spadochrony. Wyrzucam pilocik, czuję otwarcie pokrowca, stawia mnie w pionie, zerkam na otwierającą się Spectre. Jest OK ! Sprawdzam przestrzeń zwalniając sterówki, koryguję kierunek lotu. To mój pierwszy skok z Huey i pierwszy skok z DSO, fajnie ! UH-1 kursowały w górę i w dół przez cały dzień. Zawodnicy i goście wykonali wiele przyjemnych skoków. Podczas skoków zawodników oceniano szybkość zejścia się całej drużyny w formację podczas wolnego spadania oraz technikę lądowania zespołu. Drużyna miała wylądować w kwadracie o wymiarach 100 m na 100 m oraz przyziemić jednocześnie. Mierzono czas od przyziemienia pierwszego do ostatniego skoczka drużyny. Pokazują to załączone zdjęcia.


































Następną atrakcją były skoki z Transalla. Wielkie ptaszysko z dwoma silnikami. Europejski Herkules. W środku wygodnie i przestronnie. Skaczemy jak przystało na siły specjalne – z dupy. To potoczna nazwa rampy. Tyłek samolotu się otwiera, opuszcza na poziom podłogi kadłuba i można wygodnie skakać nawet z rozbiegu. Jeden skok wykonałem z kolegami z ‘czerwonych beretów’. Ustawiliśmy się na rampie w uzgodnionym porządku i – GO ! Zrobiliśmy małą formację, ja z Kolegą ze starych lat w środku bo wiek i waga największa. Numeru PESEL nie oszukasz ! Wyjście z rampy przyjemne, spokojne zejście i miłe spadanie do wysokości rozejścia. Potem otwarcie spadochronów. Przyjemność bez niespodzianek.












Inny skok z Transalla zaliczyłem jako pierwszy skoczek z rampy, za mną nasz major. Nie sam… Skakał w tandemie z małżonką. Tandem to wspaniały wynalazek, pozwala przeżyć niesamowity skok z wolnym spadaniem osobom, które nie mają uprawnień do samodzielnego wykonania takiego skoku. Niestety przyjemność kończy się około 1000 m nad ziemią gdy trzeba ‘pociągnąć za hamulec’. Takie są warunki bezpieczeństwa dla skoków treningowych i zawodów. Skoki bojowe i szkolno bojowe rządzą się innymi prawami. Skoki desantowe z okrągłymi spadochronami również. Loty Transallem i skoki z niego sprawiły mi większą przyjemność niż skoki z Herkulesów w Szwecji, USA i w Azji.










Po skokach przyszła kolej na strzelania z karabinków i pistoletów. Z przyjemnością oglądałem jak organizuje strzelania niemiecka armia, zawsze można się czegoś nowego nauczyć. Nie zapomniano o gościach i miałem okazję postrzelać poza konkurencją.











Zawody dobiegły końca, rozdano nagrody i dyplomy, polska drużyna zajęła 3 miejsce.
Dla mnie najważniejszym momentem było przyznanie odznaki spadochronowej Bundeswehry. Odznaki wręczał nasz major. Skoczkowie zagraniczni, którzy mieli tytuł wojskowego skoczka spadochronowego w swojej armii i wykonali ponad 100 skoków wojskowych otrzymali złote skrzydła skoczka Bundeswehry. W pewnym momencie Pan Generał dał komendę i orkiestra zagrała hymn spadochroniarzy, widzowie zebrani na stadionie gdzie odbywała się część oficjalna wstali z miejsc. My wyprężyliśmy się na baczność. Znam tą melodię. Patrzyłem na swoje złote skrzydła i nuciłem pod nosem. Tak samo jak wielu stojących na baczność spadochroniarzy. Warto przeżyć takie chwile !














Po zakończeniu części oficjalnej rozpoczął się spadochroniarski piknik. Zjedliśmy i wypiliśmy co nieco. Z zainteresowaniem zwiedziłem wystawę sprzętu i uzbrojenia. Bardzo podobał mi się samochodzik KSK z dosyć dobrze mi znanym karabinem maszynowym. Był to jeden z ciekawszych i przyjemniejszych wyjazdów na skoki.











Skakać zaczynałem w roku 1982. Gdyby wtedy ktoś powiedział, że będę skakał z jednego śmigłowca z Generałem Bundeswehry i z jednego samolotu z Kumplami z Bundeswehry, nigdy bym w to nie uwierzył. Los jednak płata figle. Teraz skaczemy razem i pijemy piwko. Podczas wieczornych biesiad poznałem kilku żołnierzy DSO ze Śląska, rozmawialiśmy naszą gwarą ku zdziwieniu i uciesze zebranych. Europa moi drodzy, Europa!













Błękitnego nieba !
Paweł






Reklama

ZŁOTE SKRZYDŁA BUNDESWEHRY komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"