:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Artur Żyłkowski - blog 06/09/2016 23:47

Relacja z Kampanii Wrześniowej :Kapitan Wacław Schmidt,rocznik 1908,oficer służby stałej,piechota,KOP Osowiec-135 pp,dowódca kompanii.Relacja spisana w dniu 30 listopada 1945 roku.
Mobilizacja:
Byłem dowódcą 8-ej kompanii 135 pp.Etatowy stan kompanii plus etatowy tabor kompanijny:(4-ech oficerów, 222-óch szeregowych).Uzbrojenie etatowe plus 3 kb ppanc. Mobilizacja odbywała się na Forcie No 1-en w Osowcu pod gołym niebem. Ze względu na braki w wyposażeniu,mobilizacja trwała trzy dni. Pierwszą grupę żołnierzy otrzymałem dnia 24.VIII.39 w godzinach popołudniowych. Dn.27.VIII.39 po przysiędze III/135 pp opuścił Osowiec, wychodząc w teren:(w kierunku południowym):do prac fortyfikacyjnych.Moja kampania wyszła z następującymi brakami w wyposażeniu: dwa plutony bez tornistrów, cała zaś kompania bez żabek do bagnetów oraz z pewnymi brakami w butach. Wszystko to z czasem miało być uzupełnione. Uzupełniono do dnia 6.IX.39 tylko buty. Stan fizyczny kompanii bardzo dobry. Morale natomiast znacznie niższe. Strzelcy byli w większości wypadków z roczników starszych, przeznaczanych do twierdzy, w przewadze narodowości Białoruskiej, pochodzący z okolic skomunizowanych Białegostoku,Grodna i Wołkowyska, specjalnie życzliwie do polskości i wojska nie nastawieni, czego wyrazem była już w dniu 2.IX.39 dezercja 2-óch Białorusinów. Oddział został nawo stworzony z Kadry i Zawiązków Szkoły Podoficerskiej KOP Osowiec jako 135 pp o pełnej obsadzie oficerów i podoficerów,szczególnie podoficerowie bardzo dobrzy.
Działania wojenne.
Zadanie pododdziału: Do dnia 31.VIII.39 do godziny11-ej kompania wykonywała umocnienia nad rzeką Biebrzą:(około 6 kilometrów na południe od Osowca). W godzinach przedpołudniowych dnia 31.VIII.39 wezwał mnie dca baon kpt.Konopko i wydał następujący rozkaz:,,Z rozkazu dcy pułku ppłk. Tabaczyńskiego, pan ze swoją kampanią pomaszeruje natychmiast w rejon m.Strękowej Góry:(odległość 36-ść km), jako wzmocnienie odcinka "WIZNA".Dowódcą odcinka "WIZNA" jest kpt. Raginis Władysław, któremu pan będzie podlegał. W tej chwili odcinek ten organizuje obronnie III/7l pp. W dniu 2.IX.39 baon ten ma odejść w kierunku na Łomżę.Pozostają na odcinku pluton pionierów i pluton artylerii piechoty z 71 pp”.
Położenie z chwilą otrzymania rozkazu:
Z chwilę otrzymania rozkazu wiedziałem,że: I/135 pp pomaszerował w kierunku granicy w rejon Grajewa, II/135 pp obsadził Fort No 2-wa w Osowcu, reszta zaś mego baonu wykonywała umocnienia nad rzeką Biebrzą.Z chwilą zajęcia odcinka "WIZNA" położenie własne było następujące: sąsiad w prawo:placówka w sile plutonu z III/135 pp w odległości około 20-stu km, w lewo: 33 pp w rejonie Łomży, na przedpolu: K.Z.-: (pluton konnego zwiadu) : pułku w rejonie Jedwabne, nieliczna Straż Graniczna oraz spływająca w kierunku Łomży Podlaska Bygada Kawalerii. Odcinek "WIZNA" wyglądał w ten sposób, że znajdował się w ujściu rzeki Biebrzy do Narwi.Szerokość odcinka wynosiła około 7-iu km, którego w samym środku przecinała rzeka Narew, nie posiadająca żadnego brodu w tym rejonie.Duża część przedpola pokryta ponad jednometrowymi wysokimi krzakami oraz ogromną ilością stert siana. Rozpoczęto oczyszczać przedpole przy pomocy ludności cywilnej.Ogólnie jest to obszar bardzo bagnisty,o szerokości przeciętnie 4-ry km wprost nie do przejścia, niestety w owym czasie suchy. Przez ten teren przebiegała szosa z mostem na Narwi w m. Wizna,łącząca się w węźle szos Góra Strękowa - Mężenin. Na tym to odcinku znajdowało się 7-em:(?) dużych obiektów żelbetonowych uzbrojonych każdy po 3-y ckm.W niektórych miejscach, między tymi obiektami rozpoczęto budowę mniejszych obiektów tak zwanych niedźwiadków. W obiektach tych do wieczora dnia 7.IX.39 zdążono wmontować tylko ckm, nie zdążono natomiast wmontować urządzeń do wietrzenia wnętrza obiektów. Również nie zdążono tych ogromnych obiektów zamaskować,usunąć z ich rejonów szop ze sprzętem murarskim, saperskim.
Decyzja dowódcy odcinka:
Dca odcinka "WIZNA" zadecydował użyć moją kompanię do:obrony międzypola między poszczególnymi obiektami,patrolowania,łaczności z sąsiadami.
Wobec tego zarządził: jeden pluton:(3-ci); jako czata nad rzeką Narwią. Zadanie: obrona przejścia przez most i w jego rejonie. Na odcinku czaty były również 3-y obiekty mniejsze z ckm. Dwa pozostałe plutony: jeden: (2-gi); z sekcją granatnika na północ od rzeki, drugi: (1-szy): na południe od rzeki. Zadanie dla obu plutonów:obrona na swoich kierunkach. Jedna placówka, w składzie dwóch drużyn -jedna z 33 pp, jedna drużyna z mojej kompanii, w charakterze placówki łącznikowej między 33 pp a odcinkiem ,,WIZNA" w rejonie brodu na rzece Narwi około 7- iu km na południe od odcinka. Ze względu na wiadomości o pojawieniu się dużej ilości dywersantów - stałe patrolowanie, szczególnie prawych brzegów Narwi i Biebrzy. Obsadę zabś obiektów stanowiła kompania CKM z baonu "SARNY", dcą której był dca odcinka "WIZNA". Powyższe zarządzenia wydałem dowódcom plutonów natychmiast po przybyciu kompanii z Osowca to jest dnia.1.IX.39 godzina druga w nocy.

Wykonanie:
Dnia 1.IX.39 około godziny drugiej w nocy kompania przybyła na odcinek.W tym czasie oddziały III/71 pp wykonywały prace ziemne na odcinku.
Dnia 2.IX.39 w godzinach popłudniowych III/71 pp odmaszerował,a odcinek "WiZNA" całkowicie przejął świętej pamięci kpt.Raginis Władysław, po czym dcy plutonów otrzymali szczegółowe zadania w terenie, dotyczące specjalnie dalszych prac ziemnych, budowy przeszkód, oczyszczania przedpola oraz patrolowania. Służba w tej formie była pełniona aż do dnia 7.IX.39,do godzin popołudniowych:(16.00 godzina). Do tego okresu wiadomości o nieprzyjacielu były te, że granicę przekroczyły drobne oddziały piechoty niemieckiej, które paląc gospodarstwa zabierają ze sobą wszystkich mężczyzn oraz inwentarz żywy. W tym okresie I-szy baon robi bardzo udany wypad na m. PROSTKI:(Prusy), około sześćdziesięciu paru zabitych żołnierzy niemieckich, w tym dowódca kompanii, następnie w III baonie zestrzeliwują samolot niemiecki, złapanie kilku dywersantów, co w sumie wpływa na bardzo korzystny nastrój wśród żołnierzy. Nastrój ten jednak psują falangi uciekinierów z nad granicy Prus. Wśród tego chaosu, miałem bardzo przyjemny moment jeśli chodzi o chęć do walki i patriotyzm naszego żołnierza. Mianowicie, będąc na odcinku przy budowie przeszkód, podeszła do mnie delegacja 6-ciu cywilnych mężczyzn, którzy w imieniu 380 -ciu żołnierzy Kurpiów, wśród nich dużo podoficerów, proszą o broń i wcielenie do oddziału. Z żalem nie miałem możliwości zadość uczynić ich prośbie.
Dnia 7.IX39 około godziny 14-ej, będąc w m. p. dcy odcinka, przyjąłem telefon od dcy pułku: ,,Uważajcie, coś tam na was idzie... " I faktycznie, około godziny 16-ej strzały z kierunku m. JEDWABNE, oraz meldunek od dcy plutonu konnego zwiadu przez dcę czaty:,, że nieprzyjacielski oddział pancerny:(male wozy) wszedł do Jedwabnego, pluton konnego zwiadu zaś został rozproszony przez nieprzyjaciela.O powyższym melduję dcy pułku, a dca odcinka rozkazuje wysadzić w powietrze most na Narwi. Będąc na P.O.:(punkt obserwacyjny); dcy odcinka, po pewnym czasie zaobserwowaliśmy na szosie Jedwabne - Wizna w sumie około 30-tu pojazdów, przeważnie samochody pancerne i terenowe, które następnie zgrupowały się w północno-wschodniej części m. Wizna.Tu nieprzyjaciel ograniczył się tylko do wysłania na brzeg kilku ludzi, którzy po otwarciu ognia przez czatę znikli, a następnie gdy pluton artylerii otworzył ogień w miejsce zgrupowania się nieprzyjaciela,cały ten oddział nieprzyjaciela wycofał się w kierunku na m. Jedwabne.
Następnego dnia to jest 8.IX.39 od świtu ciężka artyleria nieprzyjaciela prowadziła ogień na odcinek.Również od świtu tą samą szosą co dnia poprzedniego, zaczęły się posuwać oddziały pancerne nieprzyjaciela z ciężką artylerią na ciągnikach. W ciągu dnia w rejonie mostu nieprzyjaciel kilkakrotnie usiłował przeprawić patrole na naszą stronę lecz bezskutecznie. Tych żołnierzy, którym się udało przejść na nasza stronę:(6-ciu);około godziny 18-ej wycofał i następnie rozpoczął ogień huraganowy na czatę. Również ciężka artyleria nieprzjaciela zwiększyła nasilenie ognia i zaczęła się wstrzeliwać w poszczególne objekty. Ogień huraganowy na czatę trwał ponad dwie godziny.Do godziny 22-ej nie było żadnej wiadomości od czaty. Celem zdobycia tych wiadomości dca odcinka rozkazał wysłać patrol w sile plutonu.I około godziny 23-ej na ten patrol: (pluton bez jednej drużyny); poszliśmy ja i dca plutonu:(por.rez.). Przez cały czas drogi największą moją troską było utrzymanie ludzi przy sobie. Drogi marszu było około 4-ech kilometrów. Z chwilą gdy zszedłem z szosy w krzaki,w ciągu kilkunastu minut uciekło około połowy ludzi z patrolu.Osobiście łapiąc poszczególnych żołnierzy, z gros patrolu ruszyłem dalej. Po drodze spotkałem kilku żołnierzy z czaty, którzy byli w panicznym nastroju, bez broni, płaszczy, hełmów. Jedynie dca 8-ej drużyny,opanowany, zorientował mnie w sytuacji czaty.
Około godziny 1-ej w nocy dnia 9.IX.39 doszedłem do miejsca czaty, gdzie żywej ani martwej duszy nie zastałem, tylko stanowiska pełne wyposażenia osobistego strzelców robiły wrażenie panicznej ucieczki. Obiekt dcy czaty był pusty. Na stanowiskach czaty, oraz na naszym brzegu nieprzyjaciela nie było, po drugiej stronie rzeki, na wysokim brzegu było słychać jakieś czynności przy żelaznych pontonach.U dcy odcinka zameldowałem się około godziny 5-ej rano, gdzie otrzymałem rozkaz:,, Zamknąć szosę kozłami hiszpańsakimi, przy których wystawić czujkę podoficerską z dwoma rkmami, resztę zaś plutonu rozmieść na stanowiskach w lewo od szosy.Po świcie, w miarę wzmagania się ognia artylerii strzelców ukryć w obiektach”. Około godziny 10-ej dnia 9.IX.39 nastąpiło przygotowanie artyleryjskie i lotnicze nieprzyjaciela na odcinek i około południa ukazała się na przedpolu piechota nieprzyjaciela wsparta działami szturmowymi.Rzozpoczęło się bezpośrednie natarcie nieprzyjaciela na obiekty i walka w tychże. Około godziny 15-ej straciłem pierwszy ckm i ja zostałem tak oślepiony, że straciłem wzrok. Do godziny 18-ej nieprzyjaciel unieszkodliwił wszystką broń maszynową w obiekcie,raniąc ciężko mnie i 5-ciu szeregowych. Na skutek tego,że stan rannych w jednej zupełnie ciemnej izbie, wśród stłoczonych 26-ciu ludzi stale się pogarszał,broni maszynowej już nie było,użycie kb ppanc niemożliwe, brak powietrza w niewietrzonej izbie na skutek pozatykanych otworów wentylacyjnych, zdecydowałem poddać obiekt. Każdy żołnierz, wychodzący przez wyjście zapasowe obiektu jak również i ranni, został przez żołnierzy niemieckich:(podoficerowie) dotkliwie skopany i pobity.Ja wychodzę przedostatni ze schronu, dostałem postrzał w głowę z pistoletu, następnie na zewnątrz obiektu gdzie traciłem ostatki świadomości, a moi żołnierze mnie podtrzymywali, zostałem kilkakrotnie kopnięty germańskim butem w krzyż i poniżej.Po czym opatrunek lekarza niemieckiego i całkowita utrata przytomności.
Zakończenie walki:
Wałka była stoczona w rejonie:WIZNA-STRĘKOWA GÓRA -GIEŁCZYN-MALISZEWO.Sama walka trwała od dnia 7.IX.39 godzina 16-a do dnia 9.IX.39 godziny wieczorne. Obsadę odcinka ,,WIZNA” stanowiła jedna kompania strzelecka plus jedna kompania ckm:(obsada obiektów) plus pluton pionierów plus pluton artylerii piechoty.W nocy z 8/9.IX.39 przybyła kompania saperów, która zdaje mi się udziału w walce nie wzięła. Nieprzyjacielskie oddziały należały do pancernego pułku z Hamburga - grupa pancerna gen. Guderiana. Odcinek został rozbity i przełamany.
Straty własne:
Stwierdzone: dca odcinka kpt. Raginis Władysław i dca plutonu artylerii piechoty por.Brykalski -zabici.Jakie straty poniosła kompania, dotychczas nie zdołałem stwierdzić.Około 80-ciu ludzi z jednym dcą plutonu dołączyła do baonu w Osowcu i brała udział w dalszych walkach z bolszewikami.Duża część szeregowych z kompanii dostała się do niewoli niemieckiej.
Straty nieprzyjaciela:
Na odcinku było dużo zabitych oraz kilkanaście unieruchomionych wozów pancernych przez kb ppanc. Dokładnych strat nieprzyjaciela nie znam.Że poniósł dotkliwe straty,świadczy, fakt, z relacji tych żołnierzy z którymi spotkałem się w niewoli, nieludzkiego, mściwego obchodzenia się z jeńcami bezpośrednio po wzięciu ich do niewoli na odcinku. Wacław Schmidt kpt.
Uzupełnienia:
Ppłk.Tadeusz Tabaczyński:(dca 135 pułku piechoty we IX 1939 r.); uwagi do relacji z IX 1946 r.Tekst wybrany:
Dzień 8 IX:Będąc w tym dniu na pododcinku ,,WIZNA”,powiedziałem kpt.Raginisowi:,,że przesuwam I/135 pp,jednak nie może kpt.Raginis liczyć na pomoc w ciągu dnia jutrzejszego to jest 9 IX.Gdyby nawet I/135 pp był już w Osowcu i gdybym nawet wydał rozkaz przejścia odwodu pod Wiznę i tak byłby musiał zawrócić z drogi,ponieważ po powrocie z Wizny otrzymałem rozkaz do opuszczenia odcinka i załadunku...Bezpośrednio po przyciu do Osowca adjutant pułku wręczył mi rozkaz, przekazany juzem, nakazujący opuszczenie odcinka. Nie pamiętam czy rozkaz ten wydał gen. Młot-Fijałkowski czy gen. Olszyna-Wilczyński. Przypominam,że pierwsze słowa rozkazu brzmiały: "Z tą chwilą przechodzi pan pod moje rozkazy i dalej...na odcinku pozostanie baon forteczny... stacje załadowcze Knyszyn i Białystok ... załadować w nocy z dnia 8 na 9 IX". Natychmiast udałem się na mp i zameldowałem juzem: " Panie generale, rozkaz... otrzymałem, uważam,że to jakaś mistyfikacja, proszę o potwierdzenie"". Generał Olszyna Wilczyński : "Tak, rzeczywiście taki jest rozkaz Naczelnego Wodza". Ja: "W tej chwili wracam z pod Wizny, nieprzyjaciel przygotowuje natarcie, jeśli jutro przerwie odcinek jego oddziały zmotoryzowane będą wcześniej prawdopodobnie w Białymstoku, niż moje. W każdym razie 8-ej kompanii z pod Wizny wyciągnąć nie mogę". Gen. Olszyna Wilczyński : ,,Tak, to smutne - proszę poczekać przy aparacie". Po pewnya czasie gen. Olszyna Wilczyński :"Pułk bez 8-ej kompanii załadować... Zamiarem Naczelnego Wodza jest skoncentrować wszystkie nieużyte oddziały na południu Polski, celem wykonania decydującego uderzenia". W nocy z 8 na 9 IX wydałem rozkazy do marszu i załadowania. Kpt. Raginisa ze względów zrozumiałych nie informowałem o odejściu pułku.
Dzień 9 IX:od rana nie miałem już łączności z Wizną.Z kierunku Wizny słychać było cały dzień silny ogień artylerii...Już w czasie marszu na Knyszyn doprowadzono do mnie kilku żołnierzy z 8-ej kompanii, którzy zeznali, że pod Giełczynem :,,Niemcy zdobyli nasze okopy... wszyscy zabici...nam się udało uciec".
Dzień 10 IX:Około godziny pierwszej rano wczasie ładowania pierwszego eszelonu, otrzymałem na stacji kolejowej Knyszyn, przekazany mi telefonicznie z Osowca przez mjr Korpala, rozkaz powrotu pułku na odcinek. Pamiętam zwrot tego rozkazu:"Wobec powodzenia G.O. "Narew" ..."...W tym położeniu najważniejszą sprawą była dla mnie Wizna... W godzinach południowych przybył do mnie łazikiem kpt.straży granicznej:(nazwiska nie pamiętam) i wręczył mi rozkaz pisemny gen. Młot-Fijałkowskiego. Z całą pewnością rozkaz nakazywał odtworzenie pododcinka "Wizna".Już podczas zmroku I/135 pp. + bateria pal + kompania ppanc ruszył na Wiznę:(z Osowca).
Dzień 11 IX:W nocy wyjechałem motocyklem za I/135 pp. Już na 20-stym kilometrze stwierdzilłem,że dalszy odcinek szosy nie był naprawiony. Piechota musiała maszerować dalej pieszo.O świcie dogoniłem szpicę w rejonie m. Laskowiec. Po ukazaniu się słońca i opadnięciu mgły,stwierdziłem ruch kolumny pancernej na szosie Wizna-Strękowa Góra. Przez patrole i osobiście stwierdziłem, że stanowiska w rejonie m. Giełczyn były zupełnie puste.Widoczne były ślady walki i pobytu Niemców. Most na rzece Narew pod Strękową Górą spalony.Według zeznań ludności most spalili Niemcy, a wieczorem jeszcze było słychać słabe strzały w rejonie Strękowa Góra.Za mostem żołinierze niemieccy wychodzili do rzeki myć się...żołnierze ukryci w lasach i krzakach natychmiast zasypiali snem kamiennym. Chciałem otworzyć przynajmniej ogień artylerii na kolumnię nieprzyjaciela. Zaniechałem zamiaru wiedząc,że pociągnęłoby to natychmiastowe wprowadzenie oddziałów do walki,a było to fizyczną niemożliwością.Ja, moi oficerowie i szeregowi,byliśmy u kresu sił fizycznych i moralnych. Wydałem więc ustny rozkaz mjr Nowickiemu:"Nie zdradzać swego pobytu, dać wypocząć ludziom i koniom.W ciągu dnia przygotować zajęcie stanowisk obronnych "GIEŁCZYN", rozpoznać brody na Biebrzy,.Przygotować wypad nocny przez rzekę Biebrzę na przeprawy nieprzyjaciela na rzece Narwi pod Wizną celem zniszczenia jej. Wypad wykonać wedle uznania mjr Nowickiego baonem względnie najmniej kompanią".Wróciłem do Osowca.
Dzień 12 IX:Tego dnia otrzymałem rozkaz od gen. Olszyny Wilczyńskiego opuszczenia całością sił odcinka Osowiec i załadowania odziałów na stacji kolejowej Staro-Kamienna, oraz na linii kolejowej Białystok – Sokółka:(nazwy stacji kolejowej nie pamiętam).
Dzień 13/14 IX:Ładowanie zostało zarządzone na noc.Mjr Nowicki, zapytany przeze mnie jaki był przebieg i rezultat wypadu odpowiedział:"Nakazałem wykonać wypad dcy 1-ej kompanii kpt. Janiurkowi;- kpt.Janiurek wypadu nie wykonał".
Epilog:
Dca odcinka Wizna:kpt.Władysław Raginis ranny rozerwał się granatem w schronie,por.Brykalski dca artylerii poległ,dca 8 kompanii 135 pp: kpt.Wacław Schmidt,ciężko ranny,niewola,por.rez.Teofil Szopa poległ pod Wizną był dcą plutonu w 8 kompanii.Z obsady ocaleli por.Witold Kiewlicz dca 3-go plutonu 3-ej kompanii z plutonem pionierów i innymi rozbitkami:( wedlug Kosztyły 150 żołnierzy ),dwa działa z obsługami:( według Kosztyły 70-ciu ),kapral-kierowca i trzech żołnierzy,a także kilku żołnierzy z pozycji Giełczyn.Z walk pod Wizną ocalał z 8-mej kompanii ppor.rez.Wiland,który poległ pod Kockiem w dniu 3 X 1939 roku. Walki pod Wizną przeżyło też 86-ściu żołnierzy 8-mej kompanii,140-stu zginęło lub dostało się do niewoli.Kompania forteczna kpt.Raginisa poniosła jeszcze większe straty.
Niech żywi nie tracą nadziei:
Za swoją bohaterską postawę we wrześniu 1939r. kpt. Władysław Raginis dwukrotnie został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, zaś w 2009r. roku, podczas uroczystości 70-ej rocznicy bitwy pod Wizną, za swoje zasługi dla obronności kraju został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta R.P. Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski; por. Stanisław Brykalski podczas tej samej uroczystości został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą.Stowarzyszenie „Wizna 1939” zorganizowało i przeprowadziło ekshumację doczesnych szczątków kpt. Władysława Raginisa, dowódcy obrony „odcinka Wizna” we wrześniu 1939r. A wyglądało to tak: ,,Z początkiem roku 2011 wszczęto niezbędne procedury związane z uzyskaniem zgody na przeprowadzenie ekshumacji. Pomimo, do czynienia z dość dużą liczbą urzędów i instytucji ostatecznie w połowie lipca uzyskano formalną zgodę na rozpoczęcie prac. Prace ekshumacyjne zostały przeprowadzone w dniach 2-22 sierpnia 2011 roku i przyniosły zaskakujące rezultaty. Okazało się bowiem, że ciała naszych oficerów zostały ekshumowane z mogiły w latach wcześniejszych, nikt jednak nie wie dokładnie kto i kiedy tego dokonał, nie wiadomo też gdzie pochowano naszych oficerów. Jednak w mogile odnaleziono nieliczne kości, których próbkę poddano badaniom genetycznym DNA. Badania te potwierdziły, że odnalezione w mogile fragmenty kostne należały do kapitana Raginisa :(rzepka, fragment kości czaszki). Ponadto odnaleziono szereg przedmiotów osobistych należących do kapitana jak :medalik, który kapitan miał zawieszony na szyi, wieczne pióro Pelikan, portfel, drut który posłużył do wyciągnięcia ciała kapitana ze schronu, wreszcie „łyżkę” i 6 odłamków granatu, którym rozerwał się kapitan” .Dnia 10 września 2011 roku w Strękowej Górze: (koło Wizny, woj. podlaskie) odbyło się uroczyste pochowanie prochów dowódcy odcinka Wizna, kpt. Władysława Raginisa i jego zastępcy, por. Stanisława Brykalskiego.Dnia 21 sierpnia 2012 r. Minister Obrony Narodowej podpisał decyzję o mianowaniu bohaterów obrony Wizny kpt. Władysława Raginisa i por. Stanisława Brykalskiego na wyższe stopnie wojskowe.
Skróty z relacji:
-kb:karabin,
-kb ppanc:karabin przeciwpancerny wz.35,
-rkm:ręczny karabin maszynowy,
-ckm-ciężki karabin maszynowy,
-mp:miejsce postoju,
-km:kilometry,
-pp:-pułk piechoty,
-m:miejscowość
-DP:dywizja piechoty,
-OPL,plot:obrona przeciwlotnicza,przeciwlotnicza,
-baon:batalion,
-dca/y:dowódca,-cy,
stopnie wojskowe:ppor,por,kpt,mjr,ppłk,płk,dyp,,gen.bryg:podporucznik,porucznik,kapitan,major,podpułkownik,pułkownik, dyplomowany,generał brygady.
-numeracja arabska: 5,7,9 -oznacza numery kompanii,
-numeracja rzymska: I,II,III/135 pp-oznacza numery batalionów.
Nagrobek obrońcy Wizny Piotra Buczela:
Żołnierz pochowany  przed miejscowością Kalinówka-Basie obok szosy Rutki - Grądy Woniecko. 
Podziękowania:

Serdeczne podziękowania Romanowi Domaszewiczowi za pokazanie miejsc walki,cmentarzy i schronów.
Relacja kapitana Schmidta,ppłk.Tabaczyńskiego i innych oficerów zamieszczona jest w Instytucie im.gen.W.Sikorskiego w Londynie: teczka B.I.16:Załogi Osowiec i Wizna.
Przydatne linki:
http://bialystok.tvp.pl/26901498/polskie-termopile
 

 

Reklama

Wizna.Samotny bastion. komentarze opinie

  • Roman Domaszewicz 2019-09-15 20:39:31

    Obchody 80 rocznicy bitwy pod Wizną. Podaję link do artykułu, video, fotografii z obchodów i rekonstrukcji tej bitwy: https://mylomza.pl/artykul/80-rocznica-bitwy-pod/761036

  • Krzysztof Goździk 2019-09-13 09:41:12

    Dzięki Wielkie Arturze, pierwszy raz czytałem ten artykuł. Ale warto...

  • Artur Żyłkowski 2019-09-12 21:00:59

    Wczoraj udało się ustalić datę śmierci kpt.Wacława SCHIDTA,dzięki pomocy kolekcjonerów angielskich:
    s it possible to find a soldier in the lists of English residents?

    PERSONAL DATA
    surname:SCHMIDT
    name: Wacław
    date of birth: 1908

    TRACKING INFORMATION
    Source: Military Historical Research Office:
    prisoner of war
    POW camp :VII A;Murnau prison
    prisoner number:37791
    participant in the fighting September 1939 campaign WIZNA
    military assignment: P.R.K., Ośr. Wyszk.rez.Piech. / 135 pp.
    military rank:Capt.

    kpt.Wacław Schmidt was awarded cross Virtuti Militari class V number 13785.

    According to the available information, the order was awarded by the chapter VM in London in 1972. The footprint of this officer breaks off in 1945. In Polish sources available, our fate is unknown ...
    His account of the September campaign 1939 is in IPMS:sygn.B.I.16:Załogi Osowiec i Wizna.

    Maybe the English censuses state where he lived and what year he died...

    Waclaw Schmidt, Born 29th September 1908, 1932 Rocznik Oficerski lists him on pages 133, & 559 at that time he was serving in the 29PP as a Podporucznik (2nd Lieutenant) he was made a Ppor. on the 15th August 1931 and was 196th in seniority.

    He died at the Polish Hospital in Penley in 1984 and was buried in Wrexham, Maelor, Denbighshire, Wales.
    Kapituła KVM w Londynie w roku 1972 nadała kapitanowi Krzyż Virtuti Militari klasy V numer legitymacji 13785.Zmarł w polskim szpitalu w Penley w 1984 roku.Pochowany w Wrexham, Maelor, Denbighshire, Wales.

  • Roman Domaszewicz 2017-02-06 23:18:19

    A jednak.....Schrony w Kurpikach wykonały swoje zadanie.

  • Artur Żyłkowski 2017-02-06 21:47:57

    Bardziej czytelny zapis na krzyzu.

  • Roman Domaszewicz 2017-02-06 20:55:56

    Gratuluję Artur. Ta fotka to cenne znalezisko. Kapitan za kapitana - Simon za Raginisa.

  • Artur Żyłkowski 2017-02-06 19:49:39

    Straty Niemieckie w tym rejonie,to m.in.:3/I.R.86, Hauptmann Dr.Ernst Simons, 9.9.39, Kurpiki,potwierdzeniem grobu hptm w tym rejonie jest to foto: Grab des Hauptmann Dr.Ernst Simons, 9.9.39, Kurpiki.

  • Jarosław Kresa 2016-09-08 08:34:14

    Świetne i cenne przypomnienie!

  • Roman Domaszewicz 2016-09-07 22:35:35

    Teraz mamy 77 rocznicę tych tragicznych wrześniowych wydarzeń. Za chwilę będzie następna i następna....Dobrze, że Artur wrzuciłeś na portal te wspomnienia uczestników walk wrześniowych, fotki terenu i miejsc pochówku bohaterów. Trzeba o tym pisać, publikować, ocalać od zapomnienia. Namawiam do opisania całej linii obrony Narwi. Był Nowogród, teraz Wizna, pozostała centralna część - obrona fortów w Piątnicy.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"