SZKOŁA SPADOCHRONOWA FJR

Paweł Moszner - blog
12/06/2013

Lotnictwo samoloty #II WW #luftwaffe #makiety Wehrmacht



Po odbyciu amerykańskiego szkolenia spadochronowego w realiach II wojny światowej przyszedł czas na szkołę spadochronową FJR. Znowu musiałem wyruszyć do USA, tam udało się zorganizować takie szkolenie i zgromadzić potrzebny sprzęt : niemiecki hangar, samolot, spadochrony, uprzęże treningowe, przybory do składania spadochronów, makietę drzwi do skoków itd. W styczniu podczas amerykańskiego szkolenia spaliśmy w oryginalnym hangarze z dwiema Dakotami. Teraz nocowałem w towarzystwie Focke Wulfa Dory, Messerschmitta Taifuna oraz Jungmeistera w oryginalnym hangarze Luftwaffe przeniesionym spod Cottbus. Przed otwartymi wrotami hangaru stała „Ciotka Ju”.

Do USA przyleciałem kilka dni wcześniej aby odwiedzić Fabrykę FJ ( FJ Fabrik ) Donalda. Tam właśnie zostały poddane naprawie i rekonstrukcji moje spadochrony RZ. Tam też powstała doskonała replika torby układacza spadochronowego Luftwaffe, nad którą pracowałem wraz z Donaldem. Od kilku miesięcy toczyliśmy też prawdziwą walkę z oryginalną niemiecką instrukcją spadochronów RZ. Stary techniczny język z lat trzydziestych i stara czcionka stwarzały ogromne problemy. Udało się ją wreszcie pokonać
więc musieliśmy się przygotować do pokazowego składania RZ16. Dyskusje i wymiana poglądów zajęły jak zwykle wiele godzin. Pakowanie sprzętu na wyjazd pochłonęło prawie cały dzień.

Do muzeum zawitaliśmy około południa. To, co zobaczyłem przerosło moje wyobrażenia
i oczekiwania. Prawdziwy hangar z prawdziwymi samolotami, sławna 88 z reflektorem
i osprzętem oraz oryginalna wąskotorowa kolejka do transportu amunicji i bomb. Hangar został kupiony na terenie Niemiec, rozebrany na części i ponownie złożony w USA.
W hangarze zorganizowaliśmy zaimprowizowane koszary oraz punkty szkoleniowe i układalnię spadochronów. Przy ścianach pojawiły się półki ze spadochronami. Była też mała stołówka
i sekretariat. Żołnierzy podzielono na drużyny. Każda była kolejno odpowiedzialna za przygotowywanie posiłków, podawanie do stołu, zmywanie i sprzątanie. Wpisowe na imprezę wynosiło 40 dolarów
i obejmowało zakup zapasów żywności, napoje oraz wszelkie inne koszty. Za pobyt od czwartku wieczór do niedzieli to mała kwota.

Zajęcia rozpoczęły się drugiego dnia rano. Po rozgrzewce ćwiczyliśmy pady w przód, przewroty w przód i w tył. Każdy element był powtarzany wielokrotnie jak za starych czasów. Po przewrotach nastąpiły skoki przez klęczących żołnierzy, które nazywamy dzisiaj skokami tygrysa. Patrząc na ćwiczących na tle Ciotki Ju kolegów miałem wrażenie podróży w czasie. Wydawane głośno rozkazy potęgowały to niesamowite wrażenie. Po ćwiczeniach na murawie lotniska przyszedł czas na skoki z makiety drzwi na płachtę trzymaną przez kolegów. Patrząc na zdjęcia do tego tekstu z pewnością przyznacie, że było to wyzwanie. Makieta drzwi służy do ćwiczenia skoku w pozycji Adler ( orzeł ). Należy wyskoczyć równolegle do ziemi mając zaufanie do kolegów, że utrzymają ciężar skoczka. Wydawane w oryginale komendy brzmią w tłumaczeniu tak :
NAZWISKO !
STRZELEC WOLF !
STRZELEC WOLF PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO SKOKU !
SKOK !
Po wybiciu się z drzwi skoczek ląduje na płachcie tak, że pierwsza dotyka jej klamra pasa. Oczywiście jeśli poprawnie wykona skok…..
Następnym punktem szkolenia była podwieszana uprząż. Kto nie wisiał nad ziemią
w niemieckiej uprzęży z czasów wojny ten wiele traci. Wisząc jak kot trzymany za skórę czułem się dziwnie. Wykonywaliśmy niemieckie ćwiczenia w uprzęży przypominające pajacyki. Ich skuteczność w przygotowaniu się do bezpiecznego lądowania była wielce wątpliwa. Na koniec ćwiczeń urwała się nasza lina wyciągowa, widać to na jednym ze zdjęć. Niemieckie lądowanie zostało zastosowane w praktyce. Skoczek wisiał nisko więc nic się nie stało.

Po zakończeniu szkolenia naziemnego nastąpiła faza przygotowania do skoków. Spadochrony wyjęto z metalowych pojemników i z toreb. Skoczkowie wzajemnie pomagali sobie zakładać sprzęt. Mieliśmy do dyspozycji spadochrony RZ1, RZ16 i RZ20. Były to oryginały oraz repliki z prywatnych kolekcji żołnierzy. Niektórzy oficerowie i podoficerowie włożyli pod uprzęże pistolety maszynowe MP. Jak to w Ameryce były to oryginały ale niestety tylko MP40. Nikt nie miał MP38. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Do samolotu weszliśmy z linami w zębach. Każdy mógł wykonać komendy i podpiąć karabińczyk liny desantowej do liny pokładowej. Potem przyjąć pozycję do skoku w drzwiach. Stojącym w drzwiach robiono zdjęcia z zewnątrz. Amerykańscy koledzy nazywają to fotkami na bohatera.
Wykonaliśmy też zdjęcia przy samolocie wraz z zasobnikami zrzutowymi, bronią itd.
Prawdziwych skoków z tymi spadochronami oczywiście nie było. Na nasze szczęście.

Wśród nas było wielu prawdziwych wojskowych spadochroniarzy. Jeden z kolegów oficerów miał nawet polską odznakę spadochronową zdobytą na skokach w Polsce. Wszyscy uznaliśmy niemieckie szkolenie za bardzo ciekawe, oryginalne i bardzo wymagające.
Rozumiemy jednak, że takie szkolenie było wymuszone przez fatalną konstrukcję niemieckich spadochronów. Nie mieli innego wyjścia używając spadochronów RZ.

Po zakończeniu szkolenia przeprowadziliśmy pokaz składania spadochronu RZ16. Wszystkie czynności wykonaliśmy zgodnie z oryginalną instrukcją. Nawet dla doświadczonego spadochroniarza niemiecka metoda składania jest dziwna i niespotykana. Żaden znany nam spadochron nie jest składany podobnie do RZ1,16 i 20. Niemiecka metoda składania klinów czaszy i tworzenia kieszeni powietrznych jest niespotykana ale zapewnia bardzo szybkie napełnienie czaszy powietrzem. Na tym opis kończę gdyż obecnie ja i Donald pracujemy nad angielskim i polskim wydaniem instrukcji. Za kilka miesięcy powinna zostać opublikowana. Za tą publikacją pójdzie instrukcja w formie filmu video.

Prawdziwe skoki z Ju-52 są ciągle przed nami. W tej chwili trwają rozmowy z właścicielami samolotu z Europy. Prawdziwego niemieckiego Junkersa. Ten amerykański na zdjęciach był wyprodukowany w Hiszpanii po wojnie. Niestety pokazy spadochronowe, które odbyły się w niedzielę zostały zawalone przez zespół ADT, z którym skakaliśmy z Dakot w styczniu. Ryzykując zrzut z C46 przed burzą wrzucili 5 skoczków do lasu. Dwa spadochrony zostały zniszczone a skoczków ściągały wozy bojowe straży pożarnej. W warunkach burzowych się nie skacze. Amerykanie zaryzykowali desant i ponieśli bolesne konsekwencje, materialne oraz prestiżowe. Nie spodziewałem się po nich czegoś takiego.

Większość zdjęć zamieściłem jako czarno białe. Wyjątek stanowią fotografie tablic opisujących historię hangaru spod Cottbus. Proszę zwrócić uwagę na napis wykonany w czasie wojny przez polskich robotników przymusowych. Taką to historię można oglądać w niemieckim hangarze przeniesionym za ocean.

 




SZKOŁA SPADOCHRONOWA FJR - komentarze opinie (2)

JacekN36
17/06/2013

Paweł w alianckich mundurach wyglądasz lepiej!

Otto Kohl
13/06/2013

Prawdziwa podróż w czasie - ZAZDROSZCZĘ !




Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej


Ostanio w Lotnictwo samoloty


TOP 5

Ogłoszenia

wróć

pełna wersja portalu

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia