:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Imprezy historyczne, Rowerem Strefę Militarną - zdjęcie, fotografia
Michał Kurka - blog 14/07/2013 21:18

Podczas V edycji Strefy Militarnej po raz pierwszy pojawił się na naszej dioramie rower stylizowany jako wyposażenie Wojska Polskiego z 1939 roku. Wtedy też siedząc przy ognisku pomyślałem sobie: Warto by było go przetestować na dłuższym dystansie. Może za rok przyjadę nim na strefę w mundurze?


Temat troszkę się tlił i po jakimś czasie umarł śmiercią naturalną. Odrodził się wraz z zapisami na VI edycję Strefy Militarnej. Dużo osób odradzało mi tę zabawę, bo przejazd "starym złomem" przez pół województwa nie należy do najbardziej odpowiedzialnych pomysłów, tym bardziej, jeśli jedzie się samemu. Postanowiłem jednak wytrwać przy swoim zdaniu, bo będę żałował, jeśli w ogóle nie spróbuję.


Wyjazd z mojego rodzinnego Gołuchowa zaplanowałem na czwartek 11.07, o godzinie 04:00. Odległość, jaką przyszło mi pokonać wynosiła około 70 kilometrów. Według danych na stronie odleglosci.pl jest to 68,86 km w linii prostej.


Nadszedł wyczekiwany przeze mnie czwartek. Kapkę zaspałem i biorąc pod uwagę, że nie przygotowałem wcześniej roweru, wyjechałem ostatecznie o godzinie 04:55. Pierwsze trzy kilometry przejechałem nucąc pod nosem "I"m on a highway to hell", jednak jazda na rowerze bez przerzutek, będąc ubranym w mundur i mając przy sobie kilka kilogramów wyposażenia nie jest wygodna na dłuższą metę. Pod pierwszą większą górkę podjechałem jeszcze z w miarę wysokim morale. Ale z kilometra na kilometr było coraz gorzej. O ile po 10 kilometrach byłem tylko na przemian spocony i zmarznięty (pod górkę się pociłem a z górki wiało we mnie porannym chłodem), to po 20 kilometrach zaczęło się dziać niewesoło. Za Dobrzycą zrobiłem sobie pierwszy postój. Usiadłem pod drzewem, przestudiowałem mapę i przesiedziałem tak kilkanaście minut. Niestety byłem na tyle niewyspany, że po pięciu kilometrach zatrzymałem się jeszcze raz. Postanowiłem jednak, że twardo dojadę do Koźmina, tam odwiedzę sklep spożywczy i za miastem zrobię sobie postój połączony z jakąś strawą. Pani w sklepie nieco się zdziwiła widząc cudaka w mundurze, który przyjechał do niej na zakupy, ale wprawiłem ją w bardzo dobry nastrój, bo wciąż się śmiała.


Wyjechałem z miasta i zrobiłem sobie ten upragniony od dawna postój. W chwili kiedy zsiadłem z roweru, nogi ugięły się pode mną ze zmęczenia. Odszedłem nieco od drogi, zjadłem drugie śniadanie i.... zasnąłem. Nie dane było mi jednak cieszyć się błogim snem, bowiem przejeżdżające samochody robiły sporo hałasu i co chwilę się budziłem. Był to najgorszy moment w czasie całej mojej podróży. Poważnie rozważałem myśl, by zatrzymać jakiś większy samochód i poprosić, żeby mnie podwieźli chociaż kilka kilometrów. Podjąłem jednak decyzję, że szkoda by było czaić się rok na taką wyprawę, a potem tak łatwo zrezygnować. Ostatecznie można przecież robić więcej postojów. Po około godzinnym odpoczynku ruszyłem dalej. Najmniejsze wzniesienie było już bardzo dużym wyzwaniem, a w głowie pojawiała się myśl, że wszystkich nas okłamano w szkołach. To nie Rysy są największym szczytem w Polsce, a folwark w Podrzeczu i powinien zostać zakwalifikowany jako kolejny ośmiotysięcznik.


Morale uległo gwałtownemu polepszeniu, gdy ujrzałem drogowskaz, na którym widniał napis "Piaski 22". Podróż choć ciężka przebiegała mi już o wiele łatwiej. Każdy kilometr okupiony hektolitrami potu sprawiał, że byłem bliżej celu i tak naprawdę wcale nie mam daleko do swojego celu. Minąwszy Pogorzelę wciąż jechałem w dobrym nastroju, chociaż nogi odmawiały posłuszeństwa. W Piaskach "tubylcy" powiedzieli mi o dwóch możliwościach dojazdu do Podrzecza. Albo pojadę główną drogą ze śmigającymi obok tirami, albo skrótem, który jednak będzie jakościowo gorszy od asfaltu. Wybrałem skrót. Wyobrażałem sobie jakąś kostkę brukową, czy podobną nawierzchnię, jednak przyszło mi jechać po drodze składającej się z jakiegoś żwiru, który raz, że znacznie mnie spowolnił, to jeszcze wymęczył. Nie sposób wyrazić radości, która wstąpiła we mnie, gdy ujrzałem klasztor przed Gostyniem. Wiedziałem, że to już prawie to! Jeszcze kilka kilometrów!

Ostatnia prosta, to była już sama przyjemność. Najpierw ujrzałem w oddali ogrodzenie z folwarku, a chwilę później dużą arenę. Byłem na miejscu. Zdjęcie obok recepcji wykonane zostało o godzinie 11:51.


Podróż ta miała dla mnie być ciekawym przeżyciem, chciałem sprawdzić swoje możliwości, zrobić coś, czego jeszcze nie dokonał żaden rekonstruktor i przeżyć niezapomnianą przygodę. Mimo pewnych błędów, które popełniłem (nie do końca dobre przygotowanie fizyczne, złe umieszczenie elementów wyposażenia na rowerze), jestem w pełni zadowolony z tego co udało mi się osiągnąć. Polecam wszystkim tę formę sprawdzianu. Po takiej wycieczce naprawdę jest się z czego cieszyć.

Czołem!
Kurkow

Reklama

Rowerem na Strefę Militarną 2013 komentarze opinie

  • Michał Kurka 2013-07-17 00:00:00

    Pójdę z buta ;)

  • Konrad Rosik 2013-07-17 00:00:00

    Gratulację aby tak dalej . Ciekawe co wymyślisz za rok ...

  • Konrad Grzelak 2013-07-16 00:00:00

    Gratulacje Michał ! ... świetny pomysł ... wielki szacun ! :D

  • Paweł Greiner 2013-07-16 00:00:00

    Gratulacje za wytrwałość. Wyobrażam sobie miny osób "po drodze" :)

  • Jacek Gralak 2013-07-15 00:00:00

    Szczere gratulacje i zasłużony szacunek.

  • Michał Kurka 2013-07-15 00:00:00

    Dzięki Wam wielkie. W sumie miałem marzenie trafić w kumulacji i za rok przyjechać na strefę Sokołem, a za dwa lata TKS-em ;-)
    Mimo wszystko dzisiaj pomyślałem, że w końcu odtwarzam piechura i chyba wyciągnę z tego odpowiednie wnioski. Miejmy nadzieję, że starczy sił i determinacji ;)

  • Robert Pytka 2013-07-15 00:00:00

    Cytat pochodzi ze strony Starerowery.

  • Robert Pytka 2013-07-15 00:00:00

    Gratuluję udanej wyprawy.


    Może teraz mały off top , który pokaże jak jesteśmy postrzegani (posiadacze rowerów) przez część środowiska kolekcjonerów rowerów.

    początkowo, czyli kilkanaście lat temu, zrzucałem to na karb braku informacji i rozeznania w temacie rowerów. później, po kontakcie z jedną czy drugą grupą zauważyłem, że poziom skomplikowania i uszczegółowienia tematu wiele osób zwyczajnie przerasta i nie chcą w to za bardzo wnikać. jest też pogląd, dość mi bliski, że oryginałów nie ma co wycierać po polach i krzakach. zresztą mówimy o rekonstrukcji a nie o przebieraniu w oryginalne ciuszki. nikt w oryginalnym mundurze nie lata po polu.[/quote]


    A co ma powiedziec kopczynski ktory smiga po polu oryginalym TKS-em albo mueum tomasów wystawiajacy swojego Rossie lub muzeum bronii pancernej z T70?
    Rekonstruktorzy to fetyszysci, small dick associacion itp.
    Przeze mnie przeszly 3 oryginalne trupenfarrady wiem jak co powinno wyglądać a nie...wyglada... bo sie glabom nie chce studiowac i badac niczego...
    Jak mozna wpierdolic obrot od renaka stery od rometa i pedaly gumowe.
    Piekni sa tez rekostruktory luczników...kolory niewiadmo skad jakby chcieli brac tobruk a nie wizne. Malowanie na czarno zamiast oksydy.

    Bylem w williamsburgu....tam armia waszygtona jest brudna splowiala buty polatane a w boju nie ruszaja sie jak wały sprzed komputera lub z budzetowki tylko kazdy wie co i jak ma robic.

    Sorry admin ale mnie pieprzenie o krzakach i o jakich zniszczeniach na gownianych łucznikach w "oryginale" elAlamein obraza ludzi pokroju j.kopczynskiego lub mjr.ogrodniczuka u ktorych zataarcie silnika to kwota rzedu kilku kilkunastu luczników.

  • Jacek "giwera" 2013-07-15 00:00:00

    No 70 kilometrów na współczesnym rowerze to wyzwanie a na tym starym ciapku to wyczyn. Myślę że organizatorzy powinni przyznać Ci specjalną nagrodę zlotu.
    szacun

  • Rafał KOSEK 2013-07-15 00:00:00

    No chłopie gratuluję ci wytrwałości. Mój pomysł (tak, tak - taki sam) spalił na panewce bo mam zwyczajnie za daleko. Ale może na przyszły rok uda się. Jeszcze raz gratuluję.

  • Tomasz Wojtala 2013-07-15 00:00:00

    Jesteśmy pełni uznania dla naszego kolegi. Michał opowiadał nam w Podrzeczu przy ognisku o wrażeniach z wyprawy. Gdyby jeszcze w czasie jazdy miał na plecach replikę mausera, dopiero byłoby wrażenie... Ale rozumiem, że to cholernie niewygodne... Pełen szacun

  • Grzegorz Jaczyński 2013-07-15 00:00:00

    Świetna relacja i spory wyczyn, ale jednak nie pierwszy ;-)
    Bywalcy dawnych "Bzur" pamiętają kolegę, który pokonując zbliżony dystans przejeżdżał regularnie rowerem we wrześniowym sukiennym mundurze pod Brochów z Płocka. W tym roku również jeden z kolegów przyjechał rowerem - w pierwszowojennym niemieckim mundurze i w pikielhaubie) - ze Skierniewic do Tułowic.
    W niczym to oczywiście nie umniejsza wartości Twojego wyczynu!

  • Jacek Piotrowski 2013-07-15 00:00:00

    Gratulacje Michał. Kiedyś pokonałem podobny odcinek jadąc nad jeziora z namiotem itp. na sławnym rowerze Ukraina znam ten bul pozdrawiam świetny pomysł.

  • Adrian Pawelski 2013-07-15 00:00:00

    Kto mógł tego dokonać jeżeli nie Ty Michale ... wielkie uznanie i życzenia realizacji kolejnych, nie tylko "bicyklowych" projektów:)

  • Rafał Radzi 2013-07-14 00:00:00

    Pełen szacunek! Gratulacje!

  • Reniusz Ceroń 2013-07-14 00:00:00

    Gratuluję pomysłu i wytrwałości w postanowieniu. Fajnie, że się nie poddałeś!

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"