:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Publikacje, Miejsca pamięci Warszawa Wawer - zdjęcie, fotografia
Wojciech Dąbrowski - blog 27/03/2012 22:37

Cmentarz z II wojny światowej w warszawskiej dzielnicy Wawer znajduje się przy ul. Kościuszkowców.
Przejeżdżając widzimy pomnik ku czci Kościuszkowców 1 Dywizji Piechoty poległych w walce o wyzwolenie Warszawy-Pragi we Wrześniu 1944r. Nie zachęcał mnie do odwiedzenia tego miejsca do czasu aż stwierdziłem, że mogą być tam pochowani prości żołnierze wracający do Polski i pytający: ”panie sierżancie, jaka to Polska teraz będzie”. I tu niespodzianka. Spoczywają tu również żołnierze Września 1939r.oraz ofiary pierwszej, masowej zbrodni dokonanej na ludności cywilnej Warszawy. Tablice mówią wszystko.

Cmentarz został założony po zakończeniu kampanii Wrześniowej jako cmentarz wojenny dla żołnierzy poległych w okolicy. Został otwarty 12 listopada 1939. Pierwszym pochowanym był wilnianin Kazimierz Grauzynius poległy 19 września 1939. Dokonana przez Niemców 27 grudnia 1939r.zbrodnia zmieniła charakter cmentarza. Po ekshumacji z masowego grobu w czerwcu 1940, pochowano 76 ze 107 ofiar mordu. Kolejne pochówki ofiar niemieckich zbrodni miały miejsce po egzekucjach w dniu 2 kwietnia 1940r. i 2 kwietnia 1942r.

Opis tej makabrycznej zbrodni przytoczę na podstawie opisy portalu Twoja Praga gdyż jest najbardziej dokładny i przejmujący jaki znalazłem: „27 grudnia 1939 r. w Warszawskim Wawrze Niemcy rozstrzelali 107 cywilnych mieszkańców, wyciągniętych z mieszkań w trakcie nocnej obławy. Była to pierwsza, masowa zbrodnia dokonana przez hitlerowskiego okupanta na ludności cywilnej Warszawy.

W mroźny, zimowy wieczór w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 26 grudnia 1939 roku do baru prowadzone przez Antoniego Bartoszka przy ul. Widocznej 85 w Wawrze weszło dwóch mężczyzn: Marian Prasuła i Stanisław Dąbek. Byli to dobrze znani wawerskiej policji kryminaliści zbiegli w czasie działań wojennych z więzienia świętokrzyskiego.

Mężczyźni zachowywali się agresywnie. Domagali się wydania jedzenia pomimo, iż lokal w święta był zamknięty. Bartoszek postanowił zawiadomić pobliski posterunek policji. Kiedy przybyły na miejsce polski policjant rozpoznał w mężczyznach zbiegłych kryminalistów wezwał na pomoc niemieckich żołnierzy. Gdy ci pojawili się w lokalu podczas legitymowania zbiegłych z więzienia przestępców padły w ich kierunku strzały... Jeden z Niemców zginął na miejscu, drugi zmarł w drodze do szpitala. Prasuła i Dąbek zdołali uciec.

Około godziny 21.30 szczegółowy meldunek o zastrzeleniu niemieckich podoficerów z batalionu budowlanego dotarł do 31. pułku policji porządkowej stacjonującego w Warszawie (Polizei-Regiment Warschau). Zawierał on dokładne informacje na temat przebiegu zdarzeń i dane sprawców zabójstwa.

Na rozkaz podpułkownika Maxa Daume - zastępcy dowódcy pułku policji porządkowej w Warszawie do Wawra i sąsiedniego Anina wysłano natychmiast 2 i 3 kompanię VI batalionu policyjnego pod dowództwem majora Friedricha Wilhelma Wenzla z zadaniem przeprowadzenia specjalnej akcji pacyfikacyjnej.

Nocna obława rozpoczęła się około godziny 23. Niemcy zabierali z domów mężczyzn w wieku 16-70 lat. Jeden z ocalałych, mjr Bronisław Janikowski, składając w 1945 r. zeznania przed sędzią śledczym, wspominał: "Około północy obudziło mnie walenie w drzwi. Usłyszałem krzyk po niemiecku, więc wstałem i otworzyłem drzwi. Wpadło kilku żołnierzy, splądrowali dom i zabrali mnie do komendy. Na ulicy przed komendą stało już kilkadziesiąt osób w trzech szeregach. Noc była jasna. Pełnia księżyca. Mróz koło 20 st. Co pewien czas brano po kilka osób do domu na przesłuchanie. Szło to bardzo szybko. Po obydwu stronach schodków prowadzących do domu stali żołnierze. Każdy wychodzący z przesłuchania był kopniakiem wyrzucany na schodki, a stojący obok żołnierze bili go kolbami, kopali. Na podwórzu, z boku, a nie razem z nami, stał jakiś człowiek bez czapki i bez butów. Ktoś powiedział mi, że to właściciel kawiarni". (J. Bijata "Wawer").

Łącznie podczas obławy Niemcy wyprowadzili z domów około 120 mężczyzn. Byli wśród nich, poza stałymi mieszkańcami obu miejscowości, także goście spędzający u rodziny czy przyjaciół święta Bożego Narodzenia.

Około godziny 5 rano "sąd" doraźny działający pod przewodnictwem mjr. Wenzla i w obecności ppłk. Daume zakończył "proces", skazując 114 mężczyzn na śmierć. Wyrok wygłosił z ganku domu przy ul. II Poprzecznej 3 mjr Fryderyk Wilhelm Wentzel. Żaden z nich nie miał prawa do obrony. Na nic zdały się ich prośby, protesty i modlitwy. Ograniczono się jedynie do spisania ich danych personalnych.

Stanisław Piegat, cudem ocalały z egzekucji, tak opisywał ten moment: "Wyszedł major i podoficer. Major po niemiecku, a podoficer po polsku powiedzieli, że za zabicie dwóch żołnierzy niemieckich jesteśmy wszyscy skazani na śmierć". (J. Bijata "Wawer").

Antoni Bartoszek, właściciel restauracji, w której zginęli dwaj Niemcy, został dotkliwie pobity i powieszony u wejścia do lokalu, jeszcze przed zapadnięciem "wyroku" sądu doraźnego.

Pod eskortą poprowadzono skazanych tunelem pod torami na drugą stronę linii kolejowej. Skazanych ustawiano dziesiątkami w szeregu, na niezabudowanym placu pomiędzy ulicami Błękitną a Spiżową. Nakazywano odkryć głowę, stanąć twarzą do twarzą do płotu i uklęknąć.
Wtedy padały strzały z broni maszynowej. W drodze na miejsce kaźni, jednemu z mężczyzn udało się zbiec. Ostatnią dziesiątkę ułaskawiono, aby pogrzebali pomordowanych. Egzekucję, mimo odniesionych ran przeżyło 7 osób. Zginęło 107 osób.

Wśród rozstrzelanych znalazło się 85 mieszkańców Wawra i Anina oraz 22 osoby z innych miejscowości. Byli wśród nich Polacy, Żydzi, Rosjanin i dwóch obywateli USA.

Stanisław Piegat wspominał: "Wprowadzili nas na nie zabudowany plac, na którym obecnie jest krzyż. Tam ustawiono nas w szeregu, kazano zdjąć kapelusze i uklęknąć. (...) Na dworze było jeszcze ciemno. Oświetlono nas reflektorami samochodowymi. Gdy w pewnym momencie posłyszałem strzały z karabinu maszynowego i zobaczyłem, że mój sąsiad, Wieszczyk, pada naprzód, upadłem i ja twarzą na ziemię. Posłyszałem z obu stron rzężenie. Po chwili zorientowałem się wciągając powietrze głębiej, że nic mnie nie boli. Nie ruszyłem się jednak i leżałem dalej spokojnie. Po chwili usłyszałem, że ktoś idzie, i usłyszałem pojedyncze strzały. Zorientowałem się, że ktoś idzie i dobija strzałami rannych. (...) Nadmieniam, że w tym momencie, kiedy nas wprowadzono na ten plac, to już była sprowadzona następna dziesiątka i ona także uklękła niedaleko od nas. Słyszałem, że następnie strzelano z karabinu maszynowego do nich. I my, i oni - klęczeliśmy twarzą zwróceni w kierunku Zastowa. Co kilka minut słyszałem serie z karabinu maszynowego, pomiędzy zaś seriami pojedyncze strzały. Tak trwało chyba ze dwie godziny". (J. Bijata "Wawer").

Janina Przedlacka, która w Wawrze straciła męża i syna, tak opisywała to, co zobaczyła po przybyciu na miejsce masakry: "Leżeli obok siebie. Twarz męża była zmasakrowana nie do poznania. Oko wybite, nos spłaszczony. Kołnierz futrzany od palta podarty w strzępy. Leżał skurczony, jak w okropnym bólu. Był już zimny. Wiedziałam, że nie żyje. Za to syn leżał wyprostowany, z czapką na głowie, oczy otwarte, jakby za chwilę miał wstać. Zdawało mi się, że żyje. Rozpięłam mu koszulę, ciało było jeszcze ciepłe i spocone. Zaczęłam je wycierać i rozcierać. Chciałam za wszelką cenę przywrócić go życiu. Czekałam na cud Zaczęli schodzić się ludzie. Niewypowiedziana rozpacz ogarnęła wszystkich. Ludzie biegali, jak obłąkani. Płakali, wyli z bólu i bezradności, przysięgali odwet Chcieli zabierać zabitych do domu. Stawiali ich na nogi, zaklinali, by ożyli, by się odezwali. Twarda konieczność jednak kazała opanować się. Ktoś powiedział, że na razie nie można zabierać zwłok, trzeba pochować na miejscu. Składaliśmy więc do dołu mężów, synów, ojców, jednego obok drugiego. Przykrywaliśmy im twarze - czym kto mógł - kapeluszami, szalikami, chustkami, aby im się do oczu piasku nie nasypało Zostałam sama. Zbolała i zrozpaczona, skrzywdzona w sposób, którego żadna mowa ludzka nie jest w stanie wyrazić". (H. Pawłowicz "Wawer, 27 grudnia 1939 r.")

Władze niemieckie miały całkowitą świadomość tego, iż w Wawrze rozstrzelano niewinnych ludzi, potwierdza to m.in. sprawozdanie naczelnego dowódcy wojsk niemieckich na Wschodzie gen. Johannesa Blaskowitza z lutego 1940 r. Stwierdzał on w nim m.in.: "VI batalion policji, wysłany przez administrację na wiadomość o morderstwie, kazał powiesić właściciela szynku przed jego lokalem, gdzie miało miejsce morderstwo oraz rozstrzelać 114 Polaków z willowej kolonii Anin, którzy ze zbrodnią nie mieli nic wspólnego. (...) To rozstrzelanie wzburzyło bardzo Polaków, ponieważ morderstwo nie miało żadnego związku z ludnością, była to zbrodnia dokonana z motywów wyłącznie kryminalnych. Poza tym ludność wskazała sama tych zbrodniarzy batalionowi budowlanemu 538, usiłowała więc pomóc przy ich ujęciu". (J. Bijata "Wawer").

Początkowo pochowano ich na prowizorycznym cmentarzu w ogólnych grobach. Po ekshumacji przeprowadzonej w czerwcu 1940 r. 76 zwłok pochowano na nowym cmentarzu przy ul. Kościuszkowców w Wawrze, część przewieziono do Warszawy do grobów rodzinnych, a zwłoki 11 Żydów do Warszawy zabrało Towarzystwo "Wieczność".

Pamięć o zbrodni wawerskiej nie wygasła do końca wojny, mimo dziesiątków późniejszych egzekucji masowych i innych głośnych aktów terroru. Jednym z dowodów na to było nadanie nazwy "Wawer" powstałej w grudniu 1940 r. Organizacji Małego Sabotażu, której komendantem głównym został Aleksander Kamiński. W latach 1940 - 1945, wykonała ponad 170 akcji sabotażowych przeciw okupantowi. Na warszawskich murach harcerze pisali: „Wawer pomścimy”.

W miejscu egzekucji, przy ul. 27 grudnia w Wawrze, wystawiono pomnik ku czci ofiar egzekucji według projektu Ewy Śliwińskiej. Podobny monument wystawiono także na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Kościuszki, gdzie spoczywają ofiary. Pomnik upamiętnia także 14 mieszkańców Anina, rozstrzelanych w podobnej egzekucji dnia 29 kwietnia 1942 r. oraz żołnierzy Wojska Polskiego poległych podczas Obrony Warszawy w 1939 roku.

Po wojnie, sądy polskie osądziły współodpowiedzialnych za Zbrodnię w Wawrze, Najwyższy Trybunał Narodowy skazał Maxa Daume, wyrokiem z dnia 3 marca 1947 r., na karę śmierci. Wilhelm Wenzl otrzymał karę śmierci wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla miasta stołecznego Warszawy w 1951 r.”

Reklama

Miejsce zdarzenia mapa Historia i Rekonstrukcje

Miejsca pamięci - Warszawa Wawer. komentarze opinie

  • Antoni Andrzej Zawiliński 2012-03-30 00:00:00

    Piękny artykuł , musimy pamiętac o tej potwornej zbrodni. Należy pamiętać też,że kilku spośród straconych noszących niemiecko-brzmiące nazwiska mogło ocalić życie pod warunkiem przyznania sie do narodowości niemieckiej. Szczegolnie jeden z mieszkańcow wyznania ewangelickiego o nazwisku Gering byl kilkakrotnie namawiany by ocalił swe życie deklarując przynależność do rasy niemieckiej. Mimo tego odmowił stwierdzajac,że zawsze był i czuł się Polakiem. Taka postawa to w mojej ocenie PATRIOTYZM najwyzszej klasy i chyba nawet latwiej jest świadomie wybrać śmierć w walce niż zdobyć się na taki gest .

  • Redakcja galopuje.pl 2012-03-30 00:00:00

    Dzięki Kolego, nie do przecenienia jest Twój wpis.

  • KM B 2012-03-28 00:00:00

    Czołem Dabwoj1 - Teraz wszystko rozumiem i widzę, że bardzo wiele nas łączy. Życzę owocnych wycieczek w historię, dużo zdrowia i oczywiście "popełnienia" wielu podobnych publikacji. Pozdrawiam!

  • Wojciech Dąbrowski 2012-03-28 00:00:00

    Dziękuję za uznanie i jest to największą nagrodą. Starszywiarus wybacz mi moje niezręczne słowa wstępu. Wychowałem się na historii przekazywanej przez PRL. Teraz próbuję nadgonić i wypełnić luki. Dlatego pazernie rzucam się na miejsca związane z rokiem 1920 czy Kampanią Wrześniową. Na TVP Historia emitowany jest program Historia i film gdzie po emisji odcinka "Czterej pancerni i pies" następuje rozmowa z historykami. Nie zgadzam się z pewnymi wypowiedziami prowadzącego, to dowiaduję się o wielu nieznanych mi faktach np: o Gryfie Pomorskim. Tak więc nie chodzi o niechęć do żołnierzy LWP bo wszystkich szanuję, którzy walczyli za naszą wolność (w dniu Święta Zmarłych od dzieciństwa zapalam znicze żołnierzom polskim, wszystkim), lecz pomniki te które znam "od zawsze" troszkę przegrywają z tymi które wyłaniają się z mroków historii niepoznanej.

  • Krzysztof Goździk 2012-03-28 00:00:00

    Dzięki Tobie poznałem szczegóły z ust świadków tej tragedii...Dziękuję

  • KM B 2012-03-28 00:00:00

    Za przypomnienie i rzetelne przedstawienie, tego bestialskiego mordu wyrażam uznanie. Niestety, za wstęp mogę dać tylko jedną gwiazdkę. Mam nadzieję, że autor zrozumie moje obiekcje. Pozdrawiam!

  • Mariusz Maciaszczyk 2012-03-28 00:00:00

    Wzruszająca historia niewinnych ludzi. Dzięki Wojtek.

  • gość 2019-11-25 20:22:24

    Szukam zdjęć z TEGO cmentarza, ale TYLKO grobów zamordowanych 27 grudnia 1939 r.
    Powyżej znalazłem tylko 6!

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"