:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Imprezy historyczne, Manewry jesienno zimowe Infanterie Regiment Sekcja Niemiecka Wrzesień - zdjęcie, fotografia
Karol Kędzia - blog 24/11/2009 15:34

28 Infanterie Regiment - Sekcja Niemiecka SRH Wrzesień 39 jak co roku postanowiła zorganizować jesienno - zimowe manewry kończące sezon rekonstrukcyjny 2009 i jednocześnie przygotowawcze do kolejnego sezonu roku 2010. Tym razem obiektem naszych działań stała się wieś Spytkowice koło Nowego Targu, gdzie na swoje Ranczo zaprosił nas jeden z Członków naszej Grupy. Piękne lasy, góry, cudowne powietrze i niezwykle przejrzyste niebo nocą nie pozwalały zastanawiać się nam nad wyborem miejsca zbyt długo.



Tym razem, zważywszy na zimną górską pogodę obraliśmy dość nietypowy teatr naszych działań. Przełom stycznia i lutego 1943 roku na obrzeżach miasta nad Wołgą - Stalingradu uznaliśmy za najlepiej dopasowany do tegorocznych ćwiczeń. Mimo że nie było zimy, śniegu i 40 stopniowego mrozu zapragnęliśmy przeżyć chociaż namiastkę tego co doświadczyli żołnierze 6 Armii Feldmarszałka Paulusa. Jednocześnie bardzo zależało nam na wypróbowaniu w warunkach polowych naszego nowego – późno wojennego umundurowania.



Plan był prosty. 24 godziny w terenie. Zero cywilizacji, polegamy wyłącznie na sprzęcie rekonstrukcyjnym - oczywiście niemieckim, na racjach żywnościowych dopasowanych kalorycznie do tych wydawanych żołnierzom 6 Armii. Cały dzień i całą noc. Udało się, a relację z wielką przyjemnością mam zaszczyt zamieścić poniżej.



Wyruszyliśmy ze Spytkowic około godziny 8.00 rano, zaraz po apelu i odczytaniu rozkazu. Mieliśmy przebyć piechotą dystans około 10 - 13 kilometrów w pełnym umundurowaniu i wyposażeniu, w szyku ubezpieczonym, omijając otwarte przestrzenie, a w przypadku gdy było to niemożliwe, przekroczyć je najbezpieczniej jak się da. Mieliśmy do dyspozycji kablową łączność, karabin maszynowy MG34 w wersji ciężkiej oraz żołnierza Propagandakompanie który dokumentował naszą wyprawę. Grozę wzbudzał fakt iż Oberkommando der Wehrmacht poinformowało naszego Dowódcę o radzieckim szpiegu w naszym małym oddziale. Każdy z naszych żołnierzy musiał liczyć się z tym faktem i patrzeć nawet najbliższym towarzyszom broni na ręce. Szpieg starał się za wszelką cenę pokrzyżować nam plany i utrudnić nasz marsz jednocześnie nie zdradzając swojej tożsamości. Pogoda była piękna, zdecydowanie nie stalingradzka, dlatego kurtki zimowe szybko zrobiły się ciężkie od naszego potu, a telefony polowe, kabel je łączący i całe nasze wyposażenie mocno na nas ciążyły. Było trudno. Woda w manierkach szybko się kończyła, szczęśliwie rzek było sporo i na bieżąco ją uzupełnialiśmy. Po około 13 km marszu udało nam się dotrzeć do miejsca gdzie mogliśmy bezpiecznie rozbić obóz który miał być naszym punktem wypadowym, obronnym i miejscem gdzie mieliśmy bezpiecznie przebyć zapowiadającą się na chłodną noc. Każdy z nas postawił swój namiot z zelty. Przygotowaliśmy wysunięte stanowisko Karabinu Maszynowego - doskonale zakamuflowane, połączone z obozowiskiem łącznością. Było ono oddalone od naszego obozu o około 50 metrów. Rozpaliliśmy ognisko i nazbieraliśmy drewna na opał. Staraliśmy się przygotować do chłodnej nocy najlepiej jak się tylko dało. Zarówno miejsce obozowania jak i izolację naszych ciał.



W międzyczasie czekały nas liczne niespodzianki. Gdzieniegdzie słychać było odgłosy warkotu radzieckich motorów które często przejeżdżały obok nas, wyraźnie poinformowane o naszej obecności w okolicy, ale byliśmy na tyle dobrze zamaskowani że nie udało im się nas odnaleźć. W pewnym momencie Dowódca wysłał jednego ze swoich ludzi na rekonesans, by sprawdził jak wygląda okolica i czy jesteśmy wystarczająco bezpieczni.



Po godzinie od momentu gdy owy żołnierz wyruszył usłyszeliśmy potężny huk.
Dwóch żołnierzy natychmiast ubrało się w pełne oporządzenie i wyruszyło na poszukiwania kolegi. Długo go szukali i równie długo wracali niosąc go na własnych ramionach. Młody chłopak nadział się na radziecką pułapkę w postaci potykacza. Odłamki w plecach i poszarpana noga nie wróżyły nic dobrego. Dopiero w obozie go opatrzyliśmy, tamując krew. Dowódca nakazał zwinięcie obozu nad ranem bo dłuższe oczekiwanie mogło zabić naszego kolegę. Noc była niezwykle zimna. O ile ciepłe kurtki chroniły nasze ramiona i klatki piersiowe o tyle sukienne spodnie mundurowe nie chroniły zbyt dobrze naszych nóg, a buty marszowe zupełnie nie nadawały się do tego typu teatru działań. Ciągle mieliśmy wrażenie że mamy mokre stopy i było nam okropnie w nie zimno. Racje żywnościowe w postaci:


- Dwie kulki prawdziwej koniny


- 1 cebula


- 1 marchew


- 3 kostki cukru


- 2 papierosy


- 9g kawy


to nie było dużo i szybko się skończyły. Byliśmy głodni i zmarznięci. Szczęśliwie zdobyczna butelka nalewki poprawiała nam jako tako humor. Ogień podtrzymywaliśmy całą noc. Przy ognisku było jeszcze jakoś znośnie, ale warty przy stanowisku MG34 to był prawdziwy koszmar. Zero światła, zero ciepła i groźba zbliżającego się wroga mocno nas wykańczały zarówno fizycznie jak i psychicznie. Było bardzo ciężko.



Zbliżała się godzina 6.00 rano, zaczęło się przejaśniać. Czas wracać do punktu skąd wyruszaliśmy. Wszyscy byli bardzo zmęczeni. Słabo spali tej nocy.


Zwinęliśmy obóz i stanowisko MG. Wyruszyliśmy do domu. Znów w szyku ubezpieczonym, często z modlitwą na ustach wracaliśmy do domu. Około godziny 8.00 nad ranem, czyli o tej o której wyruszaliśmy dnia poprzedniego powróciliśmy. Chłopaki spisali się na medal. Przeżyliśmy wspaniałą przygodę...



... jednocześnie wielu z nas podczas tej wyprawy zastanawiało się jak radzili sobie żołnierze pod Stalingradem muszący znosić znacznie gorsze warunki. Byliśmy pełni trwogi i szacunku dla sił natury, jednocześnie - byliśmy pełni współczucia dla tych ludzi którzy walczyli pod Stalingradem, zarówno po stronie niemieckiej jak i radzieckiej.



To jednak nie był koniec naszych manewrów. Po powrocie położyliśmy się oczywiście na zasłużony odpoczynek, już w ciepłych łóżkach, ale zaledwie po 4 godzinach snu, znów zmuszeni byliśmy wstać na równe nogi, by nie trwonić wspólnego czasu.



Rozpoczęła się teoretyczna część naszych manewrów, gdzie do późnych godzin wieczornych ćwiczyliśmy musztrę z bronią, chodzenie, tupanie oraz przede wszystkim taktykę która niezwykle przyda nam się podczas imprez rekonstrukcyjnych w sezonie 2010 roku.



Jednocześnie śmiem pokusić się o stwierdzenie, że jesteśmy pierwszą Grupą Rekonstrukcyjną która zdecydowała się zorganizować tak ciężkie fizycznie manewry jesienno - zimowe w tak trudnym terenie i jednocześnie - tak długie. Napawa nas to ogromną dumą. Mimo tych ciężkich warunków, żaden z nas nie narzekał i wszyscy zgodnie odpowiadają że chcą powtórki w przyszłym roku. Do zorganizowania podobnych manewrów zachęcamy wszystkie Grupy Rekonstrukcyjne. To doskonały sposób na integrację we własnym gronie oraz wielkie wrażenia których ten tekst nie odzwierciedli nawet w małym stopniu.



Pozdrawiam


Gohan


28 I.R.


SRH Wrzesień 39


Reklama

Manewry jesienno-zimowe 28 Infanterie Regiment - Sekcja Niemiecka SRH Wrzesień 39 komentarze opinie

  • Paweł Rozdżestwieński 2009-11-26 00:00:00

    Rochu pokazałbyś jakieś fotki ze Słowacji:-)

  • Andrzej Skolik 2009-11-26 00:00:00

    Hehe, jak to się mawiało u mnie we wojsku: -"podstawą surwiwalu jest giwera z pełnym magazynkiem, a jedzenie robali to fajnie się ogląda na kanale Discovery..."

    Wyrazy szacunku za odwagę i pomysł:)))

  • Karol Kędzia 2009-11-25 00:00:00

    Hehe, dzięki Robercie za komentarz. Nawet myśleliśmy czy nie dać Wam znać że 28 IR znów zawita w Wasze góry :D, ale jakoś tak wszystko popłynęło szybko że wyszło jak wyszło :D Następnym razem na pewno się odezwiemy :D Pozdrówka

  • Daniel Malicki 2009-11-25 00:00:00

    Jako że mój kolega w swojej drużynie harcerskiej zajmuje się surwiwalem itp. polecił mi stronkę odnośnie surwiwalu i technik przetrwania oto link
    http://survival.strefa.pl/index.htm
    A ja polecam poradniki filmowe dotyczące surwiwalu pod tym adresem:
    http://kolter.tv/PORADY_KOLTER_tv/45,0,Default.aspx
    oraz program TVP który dotyczy spraw współczesnego WP ale też są wzmianki o GRH:
    http://www.tvp.pl/styl-zycia/adrenalina/oblicza-armii/wideo
    nie omieszkam się pochwalić że jest w którymś odcinku relacja z naszego Święta Pułkowego a.d. 2009
    http://www.tvp.pl/styl-zycia/adrenalina/na-rozkaz/wideo

  • Robert Kowalski 2009-11-25 00:00:00

    Macie koledzy szczęście, że byliśmy w tym czasie na wypadzie na Słowacji, bowiem wrócilibyście do domu w samych kalesonach. Pozdrowienia od GRH "Podhale w ogniu" - sekcja partyzancka PS. Oczywiście to żart, ale następnym razem jak będziecie na naszym terenie operacyjnym - to dajcie znać - wspólnie moglibyśmy przeprowadzić ciekawe ćwiczenia w polu.

  • Wojtek Romański 2009-11-25 00:00:00

    Ciekawa inicjatywa. Sam chciał bym spróbować się w takich warunkach. Mam nadzieje że mi to kiedyś się uda.

    Gratulacje, Gohan
    z pozdrowieniami "Śliski" z GRH Podhale w Ogniu

  • Maciek M 2009-11-25 00:00:00

    Gratulacje, to jest własnie reko. Poczuć na własnym tyłku jak to było (choc namiastkę). GRH okresu napoleońskiego też robią podobne zimowe akcje w mundurach chyba jeszcze mniej komfortowych i z pakunkami rodem z pocz. XIX wieku. Wtedy dopiero inaczej czyta się ksiażki...

  • Michał Karpiński 2009-11-25 00:00:00

    Po za pasem to przede wszystkim o dwójnóg do MG się postarajcie, bo to istotna sprawa!Aha i pruska klamra też nie bardzo do tego wszystkiego pasuje! :)PozdrawiamHindus

  • Karol Kędzia 2009-11-25 00:00:00

    Zacznę od końca bo tak będzie wygodniej :D

    Awansu oczywiście nie dostałem. Szczerze mówiąc stopnie nie mają ani u mnie ani u moich kolegów większego znaczenia. Jeśli ktoś szczegółowo śledzi szarże w naszym oddziale zwróci uwagę że noszę różne naramienniki. Z reguły Unteroffizier, czasem Leutnanta a czasem Feldfebela. Od czego to zależy? Chyba od mojego kaprysu i pogody :D Tym razem akurat obszywając mój nowy mundur wz 43 znalazłem gdzieś walające się srebrne gwoździe i mój kaprys sprawił że sobie je nabiłem :D

    Oczywiście zdajemy sobie sprawę z licznych niedokładności jakie pojawiły się podczas naszych manewrów, ale właśnie chciałem zwrócić uwagę że to tylko manewry. Gdyby to była impreza rekonstrukcyjna z publiką itp na pewno zupełnie inaczej podeszlibyśmy do tego tematu. Tutaj chodziło raczej o wspólną zabawę i naukę. Do listy Kolegi Hindusa dodam jeszcze polski bęben z kablem telefonicznym ;)

    Co do MG to nasza dziecina przyszła do nas dosłownie tydzień temu i jeszcze nie zdążyliśmy zaopatrzyć ją w pas i porządnie wykonaną taśmę amunicyjną, ale :) co się odwlecze to nie uciecze.

    Nie tak bardzo zależało nam na zgodności historycznej (a temat Stalingradu to już w ogóle umowny był, zwłaszcza patrząc na słoneczną pogodę za dnia) jak na użyteczność sprzętu.

    Niemniej ogromnie dziękuję za ten komentarz. W przyszłym roku postaramy się tak dobrać teatr działań by wszystko było zgodne z realiami :D

    Pozdrawiam ciepło
    Karol

  • Michał Karpiński 2009-11-25 00:00:00

    Przede wszystkim gratuluję bardzo udanej jak widać imprezy. Fajnie czyta się tą relację!Na plus – w miarę jednolity wygląd całego pododdziału!To co mi się w oczy rzuciło:1) skoro Wasze manewry osadzone miały być w realiach zimy 1942 / 43 to niestety, ale żaden z Was nie powinien mieć na sobie parki w kamuflażu geometrycznym (bo została ona wprowadzona dopiero jesienią 1943 roku),2) podoficer nie miał prawa do noszenia oficerskiej czapki polowej starego wzoru („crusher’a”),3) rzucenie w piach taśmy amunicyjnej niechybnie skończyło by się zacięciem MG,4) trudno mówić o „późnowojennym umundurowaniu” w odniesieniu do saperek, bluz M36 (które przeważają), furażerek M34 etc.6) przydałby się pas nośny do MG’iety, bo w takim stanie chyba nie jest ona zbyt wygodna w transporcie?PozdroHindusP.S. Karol gratuluję awansu!

  • Karol Kędzia 2009-11-25 00:00:00

    :) No kolejny dzień przeżylibyśmy bez większych problemów ze wszystkimi zajęciami terenowymi, ale jeśli mielibyśmy spędzić w lesie kolejną noc, to mogłoby być naprawdę bardzo ciężko - wręcz stwierdzę że nie dalibyśmy rady. Niestety nasze miejskie tyłki nie są przyzwyczajone do takich warunków. Dziękuję za kolejny komentarz!

  • Andrzej Skolik 2009-11-25 00:00:00

    Bardzo ciekawa inicjatywa, chętnie skorzystamy z Waszych doświadczeń. Ciekawe, w jakiej formie było by wojsko, gdyby tak musiało spędzić pod gołym niebem kolejną noc:), a w miedzy czasie jakieś patrole czy inne zadania marszowe.

  • Karol Kędzia 2009-11-24 00:00:00

    No z bębnem było ciężko, szczególnie pod górę, ale Kolega dał radę bez większych trudności, a wręcz bronił się gdy proponowaliśmy mu zmianę. Dziękuję za kolejny przemiły komentarz! Pozdrawiam

  • Bartłomiej Czarencki 2009-11-24 00:00:00

    Gartuluję! Szacunek dla kolegi z bębnem na kabel telefoniczny, sam jestem w sekcji łączności więc wiem jaki to ból nosic to.

  • Karol Kędzia 2009-11-24 00:00:00

    Dziękuję za ten przemiły komentarz i gratuluję Waszej działalności!

  • Daniel Malicki 2009-11-24 00:00:00

    Gratuluję pomysłu na manewry taktyczno- bojowe oraz ciekawego sprawozdania. Chce się czytać.

    A pro po wypadów w mundurach w teren to u nas z Białegostoku razem z chłopakami z Ostrołęki robimy co roku rajd konny do Kocka jako Podlaska Brygada Kawalerii. 300 km w tydzień, a całość wieńczy rekonstrukcja w Kocku.
    W tym roku chłopaków złapała TVP Białystok podczas przeprawy przez Bóg.
    http://www.tvp.pl/bialystok/archiwalne/podlasie-ze-smakiem/wideo/07102009

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"