:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Wspomnienia, Majorowi Skowronowi kilometry - zdjęcie, fotografia
GRH 58 Pułku Piechoty 05/08/2013 16:22

Czwórkami do nieba trafiali przez dziesięciolecia. Bohaterscy żołnierze z Westerplatte! Ostatnia z czwórek dopełniła się rok temu, 5 sierpnia 2012 roku, kiedy do swoich kompanów dołączył ostatni obrońca polskiego półwyspu – major Ignacy Skowron.
Nie mogłem wtedy wybrać się na pogrzeb. Razem z rodziną, która przyjechała do nas z bardzo daleka, byliśmy właśnie w drodze nad Bałtyk. Ja byłem jednym z kierowców. Wiem, że naprawdę nie mogłem wtedy przyjechać, jednak ta moja nieobecność na ostatnim pożegnaniu Westerplatczyka… ciąży mi do dzisiaj.
Kiedy już, po przejechaniu blisko 700 kilometrów, dotarliśmy do miejscowości Tupadły, tuż obok Jastrzębiej Góry, przypomniał mi się wydany w 1933 roku przewodnik „Gdynia i Wybrzeże” (od lat mam go na półce w honorowym miejscu, bo choć mieszkam prawie w górach, to do naszego morza czuję uczucie szczególne). Wtedy ponownie zakiełkowała myśl, która już wiele lat wcześniej wydała mi się atrakcyjną. Kto nie marzył, żeby plażą przemaszerować wzdłuż cały Półwysep Helski? I ja postanowiłem dołączyć do grona tych, którzy tę piękną trasę zmierzyli już swoimi krokami.
Żeby zmazać chociaż część wyrzutów sumienia związanych z nieobecnością na pogrzebie Ignacego Skowrona, swój marsz postanowiłem poświęcić właśnie Jemu.
SPADŁ NA MNIE WIERSZYK
Wyruszyłem z zachodnich obrzeży Jastrzębiej Góry, z miejsca o niespełna kilometr oddalonego od malutkiego dworku, podarowanego przed laty Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, a obecnie czujnie strzeżonemu przez jedno z ministerstw przed oczyma ciekawskich turystów (naturalnie – choć straszono mnie groźnymi (?) ochroniarzami - dostałem się do wnętrza dworku, w którym urządzono skromną izbę pamięci… dla wybranych).
„Jastrzębia Góra leży na najwyższej części polskiego wybrzeża. Pełne morze. Piękna plaża. Bardzo malownicza miejscowość, głębokie wąwozy i jary. Pierwszorzędne hotele i pensjonaty. Park. Tenis” – napisano w przedwojennym przewodniku. Ja jednak w plecaku trzymałem inną książkę. Były to wspomnienia generała… przepraszam, wspomnienia byłego pułkownika, jak sam się określał, Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego. To w jego zapiskach przeczytałem autoironiczną uwagę na temat wierszy, które czasami same proszą się o napisanie… nie zawsze z pożytkiem dla poezji. I cóż? Również na mnie spadł wkrótce taki wierszyk, poświęcony (a jakże?) majorowi Skowronowi, zaszczytu maszerowania przed którym dostąpiłem pięć miesięcy wcześniej, w marcu 2012 roku w Kielcach. Nie, żebym porównywał się do Wieniawy (skąd, bo i jak można było zdradzić piechotę dla kawalerii?), ale wierszyk co spadł, to spadł…
A spadł na mnie na plaży tuż przed Władysławowem, 11 sierpnia, o godzinie 11.58, co skrupulatnie zaznaczyłem na pocztówce, na której został zapisany. Wczoraj pocztówka trafiła mi znowu w ręce. Może to i przypadek. A może nie?

„Panie kapralu…, Panie majorze!
Cóż za różnica, mój dobry Boże…
Kiedy już w Niebie, na rajskich łąkach
Dusza Skowrona… cała w skowronkach.”


Puste do tej pory plaże, we Władysławowie wypełniły się tłumami ludzi, pragnących skorzystać ze słońca, które co jakiś czas wychylało się zza chmur. A kiedy już udało się przecisnąć przez te bataliony i pułki plażowiczów, znowu zrobiło się spokojnie i cicho. Nie za gorąco i nie za zimno. Warunki do marszu idealne.
Po kilku kilometrach brodzące w morzu stopy zaprowadziły mnie na plażę w Chałupach.
„Pełne morze i zatoka. W Chałupach istniała warownia, wybudowana przez Króla Władysława IV” – twierdzi stary przewodnik sprzed 80 lat.
A ja krok za krokiem szedłem dalej i dalej w stronę Helu. Wkrótce jednak znowu dopadły mnie bardzo aktywne tego dnia muzy: Kaliope i Klio. Ładnie to tak, żartować sobie z piechura? Pewnie trudno dać wiarę, ale kolejna zwrotka (może winne było wczesne popołudnie, minęła właśnie 13.25) nie była wcale lepsza od poprzedniej i nawiązywała do braku na pogrzebie ostatniego Westerplatczyka ważnych w Państwie osób:

„Choć bez premiera i Prezydenta,
Któż ich nazwiska kiedyś spamięta?
Jednak już w Niebie, na rajskich łąkach,
Dusza Skowrona… cała w skowronkach.”


A później była Kuźnica i jakby lekko zaczęło mnie kłuć gdzieś pod prawą kostką. Ale co tam? Chłodne fale znieczulały tak uroczo. Kto przejmowałby się drobiazgami, kłucie w kostce? Błahostka.
„Kuźnica. Wieś rybacka. Pełne morze i zatoka. Najwęższe miejsce na półwyspie Helskim. Założona została za czasów krzyżackich. Przeciętna liczba letników około 1000. Dojazd pociągiem z Gdyni via Reda – Puck.”
MORZE, NASZE MORZE
Kolejnym celem na piaszczystej trasie była Jastarnia. Ale zanim ona, to tylko ja, plaże szerokie i przepiękne, szum morza, spokój i ledwo co jakiś czas spacerujący człowiek. Kąpiel w pięknym Bałtyku („niech się schowają te wasze żaby i ślimaki”), odpoczynek, kilka stron wspomnień generała (pułkownika) Wieniawy-Długoszowskiego i dalej w drogę.
Wreszcie gdzieś w oddali pojawiła się bryła betonowego schronu. To stojący na piasku masywny i groźny ciężki schron bojowy „Sęp”, element Ośrodka Oporu „Jastarnia”.
Ponieważ stopa lekko mi dokuczała postanowiłem zrezygnować z marszu plażą i pomaszerowałem do miasta. Okoliczności przyrody może już nie tak kojące, ale szlak lepiej utwardzony. Coś za coś. W taki też sposób dotarłem do Juraty, która z II Rzeczpospolitą kojarzy mi się szczególnie. Ech, Jurata, Jurata!... Tutaj prawie zdecydowałem o… zakończeniu marszu. Noga bolała coraz bardziej. Jak tu iść dalej? Wsiądę w autobus i wracam. Trudno, i tak przeszedłem kawał drogi. Trzeba być rozsądnym, bo jeszcze krzywdę jakąś sobie zrobię. Prawie się udało. Pójdę tylko jeszcze pożegnać się z morzem i wracam… Bałtyk w cudowny sposób wypielęgnował moją bolącą stopę. Co potrafi zrobić chłodna woda. Lekko utykam, ale tylko lekko. Więc może… Nic to, podejdę na przystanek, zobaczę, kiedy mam autobus… No i podszedłem. Ale później tak jakoś zacząłem oddalać się od przystanku. I jeszcze trochę się oddaliłem od przystanku. I jeszcze trochę… Przejść trzydzieści kilka kilometrów i poddać się zaledwie kilka przed celem?! Wstyd! Ale noga boli, utykam, krzywdę sobie jeszcze jakąś zrobię. „Tamtemu głowę urwało i nie narzeka!” Iść, nie iść, iść, nie iść? Do diabła z tym, idę! W końcu komuś ten marsz dedykowałem i to już nie jest tylko takie moje widzi mi się. Ale kto będzie wiedział? Ja będę wiedział! I Pan major! Ciągnąc trochę nogę za sobą ruszyłem dalej, uśmiechając się krzywo do kierowcy mijającego mnie ostatniego autobusu z Helu do Władysławowa.
Ten ostatni odcinek dłużył mi się najbardziej, a Hel jakby złośliwie zamiast przybliżać, wytrwale się oddalał. Kląłem i szedłem. Kląłem na siebie, na zmrok i na Hel! Czasami jednak uśmiechałem się sam do siebie. Chyba wtedy powstała też trzecia zwrotka rymowanki poświęconej ostatniemu Westerplatczykowi. I jak łatwo się domyśleć, wyżyn literackiego kunsztu osiągnąć mi się również tym razem nie udało. Ale najważniejsze, że po 10 godzinach marszu, przerywanego postojami, lekturą i podziwianiem piękna mojej Ojczyzny, po przejściu 44 kilometrów, dotarłem do Helu. Cel został osiągnięty!

„Wspólnie z kompanią, tą z Westerplatte,
Co to czwórkami do Nieba…, zatem:
Na Rajskich Łąkach razem już wszyscy,
Gdzie słońca promień znów w morzu błyszczy…”


P.S. Do Władysławowa wróciłem chyba ostatnim pociągiem (jak słodko było usiąść wygodnie w miękkim foteliku), stamtąd do Jastrzębiej Góry zabrali mnie ludzie, których kocham. A później już tylko tydzień chodzenia o lasce, schładzania opuchniętej stopy i nacierania jej magicznymi mazidłami. Tak to jest, gdy nagle, wyszedłszy zza biurka, chce się udawać piechura. I wniosek: Jarek, ależ ty durny jesteś! Ale… warto było!

Reklama

Majorowi Skowronowi: 44 kilometry na Hel komentarze opinie

  • Słoń 2013-09-01 00:00:00

    Godne to, godne... Chylę czoła.

  • Jerzy Filipowiak 2013-08-07 00:00:00

    Świetne to to!!! Pozdrawiam!

  • Przemysław Natkański 2013-08-07 00:00:00

    Bardzo zgrabny reportaż

  • Wojciech Dąbrowski 2013-08-06 00:00:00

    Czapka z głowy i wielki szacunek. Mało kto zrobiłby coś podobnego. Pozdrawiam.

  • Jarosław Kresa 2013-08-05 00:00:00

    Dziękuję Kolegom, dziękuję ;)

  • Rafał KOSEK 2013-08-05 00:00:00

    Morze, nasze morze.... Pogratulować. No wytrwałości oczywiście. :)

  • Andrzej Skolik 2013-08-05 00:00:00

    Brawo!!! Nawet najdłuższą podróż trzeba rozpocząć od pierwszego małego kroku... Gratulacje talentu reportażowego:)))

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"