:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  • Fieseler Fi-103
  • Spit podważa skrzydłem skrzydło V-1
  • V-1 z kabiną pilota
Marcin Biegas - blog 12/12/2011 10:46

Wokół tej broni narosło trochę mitów.

Wg dzisiejszej klasyfikacji trudno określić czym V-1 właściwie była. W "fachowej" prasie można niekiedy przeczytać że była to rakieta. Jedno jest pewne, V-1 na pewno nie była rakietą.

W starszej literaturze V-1 występuje jako latająca bomba i moim zdaniem jest najbardziej trafne określenie.
Dziś pojawiają się określenia typu samolot pocisk, no cóż, można i tak. Tego typu broni po prostu dziś się nie używa, wiec i nazwy nie ma. Potomkowie V-1 to pociski manewrujące typu Cruise. Pociski te jak sama nazwa wskazuje mogą manewrować, a konkretnie utrzymują stałą wysokość nad terenem (i to niewielką). To wszystko dzięki elektronicznej mapie terenu. Dzięki temu są trudniejsze do namierzenia i przechwycenia.
V-1 potrafiła latać, ale z manewrowaniem było już gorzej. Był prosty układ automatycznej stabilizacji, składający się z żyroskopu, puszki aneroidowej i mechanizmu czasowego, co pozwalało na utrzymanie kursu, pułapu i odcięcie paliwa w zadanym czasie. Jednak trudno tu mówić o manewrowaniu.

Czasem spotyka się tez określenia pocisk stabilizowany, ja tam zostaję przy latającej bombie.
Kolejna sprawa to samo V. Niektórzy błędnie tłumaczą to jako Wunderwaffe. V pochodzi od Vergeltungswaffe - broń odwetowa.



Reszta jest już mniej lub bardziej znana.

Najciekawszy w tym wszystkim był napęd V-1 - odrzutowy pulsacyjny silnik ARGUS As014.
Silniki pulsacyjne cechuje niezwykła prostota, jednak mają sporo wad.
Przyjrzyjmy się jak to działa. Silnik pulsacyjny zwany bywa też grzmiąca rurą. Wyobraźmy więc sobie metalową rurę. Najlepiej taką bardziej długą niż szeroką. Na jednym końcu tej rury mamy coś w rodzaju klapy zwrotnej, a na drugiej nie ma nic. Powietrze może wpadać od strony klapy zwrotnej, ale w drugą stronę droga się zamyka. Zaraz za klapą podajemy paliwo na zasadzie dyszy w gaźniku. Więc dmuchamy powietrze przez klapę, wpada ono do środka, zasysa paliwo tworząc mieszankę paliwowo-powietrzną. Wystarczy jedna iskra i następuje detonacja wewnątrz rury. Wybuch rozprzestrzenia się w obu kierunkach rury, jednak od strony wlotu napotyka na klapę która się zamyka. Całe ciśnienie wylatuję zatem drugim nie zamkniętym końcem. Ponieważ prędkość spalin jest duża w pewnej chwili w rurze pojawia się podciśnienie. Nowa dawka powietrza zostaje więc zassana przez klapę która się w tym momencie otwiera, no i tak w kółko. Po krótkim czasie rura rozgrzewa się do czerwoności i problem z zapłonem odpada. Jak więc widać silnik pulsacyjny to rura w której dochodzi do serii detonacji. Proste i skuteczne.

Oczywiście opisałem to w znacznym uproszczeniu. Owa klapa zwrotną był specjalny system zaworów w formie żaluzji.
Początkowo próbowano zaadoptować ten silnik do samolotu, jednak próby wypadły niekorzystnie. Wady silnika pulsacyjnego to silne drgania które uszkadzały konstrukcję samolotu, niewielki ciąg przy małych prędkościach oraz kiepska regulacja. Były tez spore problemy z wykonaniem zaworów, trudno było dobrać materiał który był w stanie wytrzymać tak duże obciążenia.

V-1 nie była w stanie wystartować samodzielnie, odpalano je z samolotu lub ze specjalnej wyrzutni z użyciem ładunku pirotechnicznego. Pierwsze próby z nową bronią prowadzono w Peenemunde.
Początkowo V-1 wysyłano nad Anglię, - na Londyn, Pod koniec wojny także na Francję i Belgię.

V-1 była zupełnie nowym rodzajem broni, jej pojawienie się wywołało niemałe zamieszanie.

Kiedy wywiad brytyjski analizował zrobione z powietrza zdjęcia, specjaliści zaobserwowali na jednym z niemieckich lotnisk niewielki obiekt przypominający samolot. Na samolot było to jednak zbyt małe. Potem pojawiły się doniesienia otrzymane od rybaków mówiące o małych samolotach latających szybko i z wielkim hukiem nad wodą, oraz o tym że po katastrofie nigdy nie wyławiano z wody ciała pilota. Nikt nie miał pojęcia co to, ale było w tym coś złowieszczego

Pierwsze ataki z użyciem latających bomb były dla aliantów całkowitym zaskoczeniem, obrona przeciwlotnicza prowadziła chaotyczny ostrzał a trafione V-1 spadały na tereny zamieszkałe.
Powoli jednak wypracowano skuteczną taktykę likwidowania "czarownic" (tak nazywali je piloci). Tak więc część latających bomb przechwytywali piloci nad kanałem, część załatwiała artyleria przeciwlotnicza, część rozbijała się na zaporach balonowych a niektóre po prostu nie trafiały w cel.
Obrona przeciwlotnicza została skierowana na nabrzeże oraz na specjalne platformy na kanale, więc coraz mniej "czarownic" dolatywało do Londynu.
Najskuteczniejszą metodą niszczenia V-1 były bombardowania zakładów które je produkowały oraz instalacji potrzebnych do ich odpalania.

Groza jednak nie minęła. Niemcy często wysyłali V-1 w nocy, wtedy skuteczność pilotów i obrony p-lot była znacznie mniejsza.

Przechwycenie V-1 przez pilotów nie było łatwym zadaniem. "Czarownica" leciała z prędkością powyżej 600 km/h, mało który samolot latał szybciej. Późne wersje Mustangów, Spitów oraz Tempesty były w stanie je doganiać, wcześniej piloci Spitów naprowadzani byli przez obsługę radarów i doganiali V-1 w locie nurkowym. Zestrzelenie czarownicy nie było jednak takie proste. V-1 była mniejsza od samolotu i trudniej było ją trafić, a trafiona często wybuchała, więc pilot który podleciał zbyt blisko narażony był na skutki eksplozji. Piloci wypracowali pewna taktykę podważania skrzydła V-1 skrzydłem samolotu, co wytrącało z równowagi bombę, było to jednak potwornie niebezpieczne i często kończyło się uszkodzeniem samolotu. Wg niektórych źródeł nawet zakazano tej metody. Inne z kolei mówią że technikę tę stosowano masowo, ale obawiam się że to można między bajki włożyć. Pewne źródła podają że były to wręcz jednostkowe przypadki. Tu zachęcam do dyskusji, może koledzy mają jakieś informacje?


Dla ludności cywilnej latające bomby były zmorą. Efekt paniki potęgował donośny i złowieszczy ryk silnika pulsacyjnego przypominający piekielny rechot. Najgorsze było jednak to kiedy zamilkł. Oznaczało to że bomba za chwilę gdzieś uderzy. Jeśli wziąć pod uwagę ilość odpalonych na Anglię V-1 (ok 10 tys) widzimy że było to realne zagrożenie. Ludność cywilna brytyjskich miast przez długi czas utrzymywana była w poczuciu zagrożenia. Nocne ataki V-1 zmuszały ludzi do spędzania nocy w schronach i adoptowanych na schrony stacjach metra. To obniżało morale społeczeństwa. Ze względu na słabą celność i ograniczony zasięg z militarnego punktu widzenia nie była to broń zbyt skuteczna. Bardziej w grę wchodził efekt psychologiczny. Nie mogło być mowy o trafieniu w konkretny cel typu np. fabryka, czy lotnisko, celem był obszar całego miasta.
Był to jednak kamień milowy w historii uzbrojenia, V-1 zapoczątkowała rozwój całkowicie nowego rodzaju broni. Był to bodaj pierwszy bezzałogowy wojskowy obiekt latający z autonomicznym układem sterowania.

Niemałą rolę w rozpracowaniu konstrukcji V-1 odegrał wywiad AK.
Na zakończenie warto dodać że był pomysł wersji rozwojowej V-1. Jako że celność tej broni pozostawiała sporo do życzenia gdyż ówczesna technika nie pozwalała na skonstruowanie systemu precyzyjnego naprowadzania planowano zastosować inny system.
Wzorem sojuszników z kraju kwitnącej wiśni Niemcy testowali wersję V-1 z pilotem. Planowano też wyznaczać ochotników do samobójczych misji. Próby wykazały że sterowanie latającą bombą jest bardzo trudne i zarzucono ten projekt jako mało efektywny.


Jakkolwiek pod koniec wojny samobójcze misje wykonywały całe eskadry Luftwaffe i to nie koniecznie z własnej woli. Ale to już inna historia.

Odgłos silnika pulsacyjnego


Na koniec fajnie zrobiony filmik, niestety skopany ze względu na brak podstawowej wiedzy.

Po pierwsze dźwięk wydawany przez V-1 jest całkiem nie z tej bajki, po drugie, gdyby pilot Spita robił to tak jak na tym filmiku z pewnością zderzył by się z bombą. Pilot samolotu podważał swoim skrzydłem skrzydło V-1 od spodu, tak że oba "samoloty" odchodziły na zewnątrz a nie jak tu do siebie.

Zdjęcia - źródło: internet

Reklama

Fieseler Fi-103 czyli V-1 - Czarownica komentarze opinie

  • Jrosław Józef GUZOWSKI 2012-03-10 00:00:00

    Należy sie przyjrzeć proporcjom koszt efekt i okaże się iz V-1 to lipa...w która utopiono olbrzymie kwoty...polecam książkę Milczca wyrzutnia pani Kryatyny Kozłowskiej wydana nakładem MON 1985, opisuje ona zarówno tworzenie V-1 i V-2 jak i powstawanie konstrukcji bomby/rakiety jak i jej wyrzutni oraz walkę z nimi...superowe zdjęcia z okresu i rysunki. Polecam proszę sie nie zrażać marną szata graficzną okładki i jakością papieru oraz wydawnictwem...

  • Jrosław Józef GUZOWSKI 2012-03-10 00:00:00

    DŁUGOŚĆ V1 TO 7,90 ROZPIĘTOŚĆ 5,40 WAGA CAŁKOWITA 2180 KG, WAGA MATERIAŁU WYBUCHOWEGO 800 KG, ZASIĘG 740 KM I PREDKOSC MAX. 640 KM/H

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez dobroni.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Military Art Sp. z o.o. z siedzibą w Sochaczew 69-500, Warszawska 8

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"